Nowa budowa: Estádio Nacional de Brasília

źródło: własne

Będzie największym stadionem Mistrzostw Świata 2014 i jeszcze niedawno planowano, że jedna z jego trybun będzie historyczną pamiątką po poprzedniku. Ozdobą obiektu będzie wielka kolumnada wokół widowni.

Reklama

Pierwsze prace ruszyły jeszcze w kwietniu 2010. Zaczęło się od rozbiórki dotychczasowego stadionu imienia Mané Garrinchy. Ten oparty głównie o nasyp obiekt mieścił nieco ponad 40 000 widzów. W jego miejscu stanie nowa, nieporównanie większa arena. Dla Brazylii to kwestia prestiżu, bo od 2003 roku obiekt ma też status narodowego i musi być okazały. Gdyby decydowały względy praktyczne, na pewno nie powstałby tu gigant na planowane dziś 76 232 miejsca – nie ma w Brasilii klubu zdolnego regularnie zapełnić aż takie trybuny. Dlatego według nieoficjalnych informacji jest możliwość, że część widowni będzie tymczasowa i po Mundialu 2014 pojemność miałaby spaść.

Estadio Nacional

Jedna trybuna zostanie rozebrana już… w tym miesiącu. Mowa o wielkiej żelbetowej konstrukcji trybuny głównej, jedynego elementu pozostawionego po poprzednim stadionie. Niemiecka firma GMP Architekten zaprojektowała co prawda taki układ sektorów, by historyczna trybuna mogła bezboleśnie wpisać się w nową bryłę, ale sprawa rozbija się o koszty – taniej będzie zbudować nowe trybuny od podstaw. Dlatego dodajemy budowę już teraz, bo to być może ostatnia chwila, by zobaczyć plac budowy jeszcze z ogromnym górnym piętrem poprzednika.

Estadio Nacional

Pozostałe trybuny na razie nie wyszły jeszcze z ziemi, za to wychodzą z niej pierwsze elementy kolumn, które otoczą trybuny. Na potężnej kolumnadzie oprze się dach, który ma być w pełni niezależny od konstrukcji samego stadionu. Kolumnada kołem otoczy trybuny, a na niej znajdzie się pierścień podtrzymujący linowe zadaszenie. Brzmi znajomo z Chorzowa czy Warszawy? I słusznie, bo system lin będzie bardzo przypominał ten warszawski – nad murawą też zawisną telebimy, a za nimi znajdzie się membrana, które w złą pogodę wysunie się, kryjąc murawę przed deszczem.

Reklama