Wrocław: Kto i ile zyska na stadionie?

źródło: Gazeta.pl

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” przewodniczący rady nadzorczej Śląska komentuje ciągły brak porozumienia z Wrocławiem w sprawie dzierżawy stadionu. I mówi, do kiedy musi być kredyt na galerię handlową.

Reklama

Dlaczego wciąż nie ma umowy wynajmu nowego wrocławskiego stadionu na sezon 2011/12? Według obecnego scenariusza klub nie otrzyma bowiem lóż biznesowych, będzie musiał oddawać zyski z cateringu, a w dodatku jeszcze 10% pieniędzy z biletów.

Józef Birka, przewodniczący rady nadzorczej Śląska: - Jeszcze niczego nie chcę przesądzać, bo rozmowy wciąż trwają. W sprawie lóż - z tego co wiem - póki co nie ma żadnych umów, a jedynie listy intencyjne. Chcemy, aby sytuacja zmieniła się na naszą korzyść, i czekamy na końcowe efekty negocjacje, które ze strony Śląska prowadzi prezes Piotr Waśniewski. Wobec różnicy zdań poprosiłem przedstawicieli SMG, by zrobili mi symulację zysków, jakie Śląsk będzie miał z nowego stadionu, jeśli zgodzimy się na proponowane warunki. Bo na wszystkie nasze argumenty słyszymy, że klubowi te przenosiny będą się opłacać. Niech więc wykażą, jak duży będzie rzeczywiście ten zysk. Wtedy, na konkretnych liczbach, łatwiej będzie rozmawiać.

Wbrew wcześniejszym doniesieniom medialnym problem warunków korzystania ze stadionu nie jest bezpośrednią przyczyną zastoju w sprawie galerii handlowej przy nowym stadionie. By inwestycję zamknąć przed Euro 2012 konieczne jest szybkie rozpoczęcie prac, ale sprawę blokuje brak kredytu w wysokości 150 mln €. - Dla banków kredytu nie biorą Polsat i Wrocław tylko klub Śląsk. A chodzi przecież o 150 mln euro. Poza tym niektóre banki klubom sportowym kredytu udzielać nie mogą, bo według nich nie mają one zdolności kredytowej. Tu napotykamy na ścianę w rozmowach. Obrazowo można powiedzieć, że banki chcą, żebyśmy najpierw za swoje pieniądze tę galerię wybudowali, a potem oni nam dadzą na to kredyt. Wtedy nie będą już musiały obawiać się, że otrzymane pieniądze przeznaczymy na sport. Takie rozwiązanie nas jednak absolutnie nie interesuje. Pewne jest jednak, że sprawa kredytu musi wyjaśnić się do końca kwietnia, bo to ostatni dzwonek, żeby kontynuować roboty i zamknąć inwestycję przed Euro 2012. Bardzo nam na tym zależy - mówi „Gazecie” Birka. I zapewnia, że nie ma takiej opcji, by kredyt nie był przyznany na czas.

Reklama