Turcja: Łzy i ogień na pożegnanie Ali Sami Yen

źródło: własne

Nie tak to miało wyglądać – pasmo porażek na zakończenie pięknej karty w historii Galatasaray. A mimo to na pożegnalnym meczu z mało znanym trzecioligowcem trybuny pękały w szwach, a ludzie płakali ze wzruszenia.

Reklama

Nazwany na cześć byłego prezesa Galatasaray stadion zaczął swą historię w wielkim stylu. 20. grudnia 1964 roku mecz Turcji z Bułgarią oglądało na trybunach prawie 50 000 ludzi. Tego wyniku nie udało się pobić nigdy później. Dziś, 46 lat później, te same trybuny mieszczą niewiele ponad 20 000 widzów, ale we wtorek wieczorem znów były pełne.

To już ostatni raz – ostatni oficjalny mecz, ostatni sparing, ostatni pokaz fajerwerków, ostatnie uruchomienie oświetlenia, ostatni komplet publiczności. Tym bardziej szkoda, że wtorkowy mecz pucharowy z Beypazarı Şekersporem (trzecia liga) przypadł w bardzo trudnym okresie dla klubu. Ostatnie derby na własnym stadionie, listopadowe z Besiktasem – przegrane. Ostatni mecz ligowy, z Genclerbirligi Ankara – przegrany. Klub, który przy wsparciu tych trybun wywalczył 48 tytułów (w tym Puchar UEFA) dziś ma gigantyczną stratę do Trabzonsporu i marne szanse nawet na grę w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. Dlatego wtorkowego meczu Galatasaray nie mogło przegrać.

I nie przegrało, choć bywały takie chwile w trakcie spotkania z trzecioligowcem, że z trybun na boisko sypały się wyzwiska i gwizdy. Częściej jednak pojawiał się spontaniczny i żywiołowy doping, a do tego kibice zajmujący najbardziej fanatyczne sektory przygotowali pokaźny pokaz pirotechniczny. W końcu Ali Sami Yen przez lata dorobiło się groźnego przydomku „Piekło”, utrwalanego przez media po fatalnym zabójstwie kibica Leeds w Stambule.

Po oficjalnym meczu pucharowym, który „Galata” wygrała 3:1, rozegrano jeszcze sparing między zawodnikami a działaczami, którzy prowadzili klub do jego wielkich sukcesów. Ceremonię pożegnania uświetnił także pokaz świateł, tysiące balonów wypuszczonych w niebo oraz pokaz fajerwerków.

Jednak w całym widowisku najwspanialsze były we wtorek reakcje kibiców, którzy wykupili wejściówki na mecz. Telewizyjne kamery ścigały się w wyłapywaniu migawek płaczących fanów w każdym wieku, kobiet i mężczyzn. To też kibice w ostatnich dniach zasypali serwisy społecznościowe zdjęciami i filmami żegnającymi swoje „Piekło”. Wystarczy wpisać w serwisie Youtube frazę „Ali Sami Yen veda” (veda = żegnaj), by otrzymać paręset klipów poświęconych obiektowi.

Koniec Ali Sami Yen jest jednak początkiem nowego stadionu, którego otwarcie już w piątek o 18:00 czasu polskiego. Podobnie jak wtorkowy mecz, piątkowe spotkanie z Ajaksem Amsterdam na Turk Telekom Arena ma być wyprzedane. W tym przypadku „wyprzedane” oznacza jednak nie 22 115, lecz 52 695 osób – więcej, niż Galatasaray kiedykolwiek miało na własnym stadionie.

Reklama