Maroko: Otwarcie „najpiękniejszego stadionu”

źródło: własne

Pokazy świateł, a potem dwa szlagiery piłkarskie – tak będzie przebiegać rozpoczynająca się właśnie ceremonia otwarcia nowego stadionu w Marakeszu. Według trenera kadry narodowej to najpiękniejszy obiekt, jaki kiedykolwiek powstał w Maroku.

Reklama

Punktualnie o 17:30 rusza gala otwarcia Stade de Marrakech, nowego wielofunkcyjnego obiektu, który ma być dumą nie tylko dla „Miasta Ochry”, ale też dla całego kraju. W pełni zadaszone trybuny, ciekawa architektura i wielofunkcyjność – to jego główne zalety. Część z nich będzie sprawdzona dziś, ponieważ po trwającej 45 minut oficjalnej części rozpocznie się mecz lokalnego Kawkabu (od dziś gospodarza obiektu) z Olympique Lyon. Po nim kolejny hit – spotkanie mistrza Maroka, Wydadu Casablanca, z paryskim PSG.

Mecze uświetniają nie tylko otwarcie obiektu, ale też początek nowej ery w marokańskim sporcie. Stade de Marrakech to pierwszy z trzech stadionów, jakie w tym roku zostaną otwarte w tym kraju. W najbliższych latach dołączy do nich 80-tysięczny gigant w Casablance, a już w 2015 lub 2017 Maroko będzie gospodarzem Pucharu Narodów Afryki.

Przed dzisiejszym świętem jedna z krajowych radiostacji zapytała trenera kadry narodowej, pochodzącego z Belgii Erika Geretsa, co o nowym obiekcie sądzi. Ten przyznał, że tak pięknego obiektu w Maroku nie było. O ile wypowiedź ta miała pewnie charakter kurtuazyjny, o tyle otwierany dziś obiekt rzeczywiście jest nietypowy.

Z zewnątrz wpisuje się w architekturę Maroka zarówno barwą, jak i formą. Dłuższe boki tej prostopadłościennej „fortyfikacji” to rzędy niby-wież, a nad krótszymi wisi lekkie zadaszenie jak z namiotu, opadające na zewnątrz. W konstrukcji powtarzają się geometryczne formy, a nad całością górują okazałe maszty oświetleniowe. Cały obiekt, i na zewnątrz, i w pomieszczeniach, wykończony jest w cielistych barwach, choć w gruncie rzeczy to konstrukcja z prefabrykatów i stalowych kratownic, jak wiele innych na świecie. Większość tych elementów jest jednak zakryta (np. potężne przęsła dachu za bramkami) i tak wkomponowana, by dodać masywności konstrukcji.

Jedynym „zgrzytem” w koncepcji włoskich projektantów Gregotti Associati International jest wytykane już zresztą w czasie budowy podobieństwo do innego obiektu projektowanego przez tę firmę – Stadio Luigi Ferraris w Genui. W obu przypadkach poza ogólną formą i górującymi nad stadionem wieżami oświetleniowymi charakterystyczny jest brak trybun narożnych. Przez to marokański stadion mimo powierzchni aż 58 ha ma pojemność 45 000 miejsc. Dużą powierzchnię stadion zawdzięcza jednak również układowi – trybuny są umieszczone bardzo daleko od pola gry, ponieważ zbudowano je na planie prostokąta, a wokół boiska przebiega jeszcze bieżnia. W efekcie kibic siedzi daleko od boiska, a w niektórych miejscach również od samej bieżni, co można uznać za największą wadę z punktu widzenia użytkowników.

Za to pod względem standardu Stade de Marrakech spełnia oczekiwania w pełni. Jest 8-torowa bieżnia i wielki telebim na jednym z końców obiektu (84m2). Są szatnie dla zawodników wielu dyscyplin (4 piłkarskie i 8 dla lekkoatletów), sala konferencyjna na 250 miejsc, dwie sale na imprezy okolicznościowe po 600 osób (z możliwością zmian w układzie). Najbogatsi znajdą tu 14 lóż, z których dotąd udało się sprzedać 3 (każda po ok. 125 tys. zł rocznie), a zwykli bywalcy mogą skorzystać z 24 punktów gastronomicznych i usługowych. Przy stadionie jest też 2000 miejsc parkingowych.

Obiekt kosztował prawie 1 mld MAD, czyli ok. 360 mln złotych. Ma się zwracać poprzez codzienną działalność sportową i komercyjną (poza powierzchniami konferencyjnymi jego rozległość sprzyja organizacji koncertów – płyta boiska jest znacznie większa niż standardowo), a operator zapewnia, że będzie otwarty codziennie.

Reklama