Wrocław: Stadion to zysk, ale Śląsk nie jest gotowy

źródło: Gazeta.pl

Według Krzysztofa Sachsa, partnera w firmie Ernst&Young nowy stadion to dla Wrocławia pakiet korzyści. Chodzi nie tylko o aspekt sportowy, ale szerszy – rozrywkowy i komercyjny.

Reklama

W wywiadzie udzielonym wrocławskiej „Gazecie Wyborczej” Krzysztof Sachs z Ernst&Young wypowiada się na temat nowego obiektu budowanego na Euro 2012. Jednym z punktów odniesienia jest prezentacja stadionu, jaka miała miejsce na forum ekonomicznym w Krzyżowej. - W prezentacji o meczach Śląska było stosunkowo niewiele. Dużo mówiono za to o wykorzystaniu powierzchni biurowej, centrum konferencyjnym, cateringu czy o serwerowni, która powstanie na terenie obiektu. Przekaz jest jednoznaczny: społeczeństwo Wrocławia nie będzie dopłacać do stadionu, bo ma on tyle powierzchni komercyjnej, że tę inwestycję utrzyma - mówi Sachs.

Według niego wielość zastosowań nowego obiektu może bardzo znacząco pomóc Wrocławiowi i „umieścić go na mapie” gwiazd estrady czy wielkich imprez naukowych i komercyjnych. Jedne i drugie przyciągnie nowoczesna infrastruktura i konkurencyjność miasta. Skoro np. stomatologowie swoje europejskie sympozjum 15 razy organizowali we Frankfurcie, teraz mogą spotkać się we Wrocławiu. Będzie taniej niż w Niemczech, goście przylecą na nowy terminal, pojadą nową autostradą do nowego centrum konferencyjnego. Ważne jest oczywiście, by siatka połączeń z wrocławskiego lotniska była jak najbardziej gęsta, choć w tym oczywiście Frankfurt, Praga, Berlin czy Warszawa będą zawsze lepsze - komentuje ekspert.

Poważne obawy budzi za to przygotowanie piłkarskiego Śląska, a w końcu to on ma przyciągać na stadion zdecydowanie najwięcej widzów i generować najwyższe przychody. Czy klub jest gotowy zapełniać stadion? - W sensie biznesowym dziś na pewno nie. Podczas wspomnianego forum w Krzyżowej widziałem bardzo ciekawą prezentację przygotowania klubów pod względem oferty marketingowej skierowanej do zwykłych kibiców oraz do biznesu. W tej pierwszej kategorii zdecydowanym numerem jeden na naszym krajowym rynku jest Lech Poznań, a w drugiej warszawska Legia. Zadawałem sobie wówczas pytanie: gdzie w tych dwóch kategoriach jest Śląsk? Moim zdaniem nigdzie - surowo ocenia partner w Ernst&Young.

Sachs porównuje działania Śląska do Legii. Oba kluby mają w końcu potężny atut po swojej stronie, jakim są koncerny medialne (dla Legii to ITI, dla Śląska Polsat – przyp. red.). - Legia rozpoczęła potężną kampanię reklamową nowego stadionu na cztery miesiące przed jego uruchomieniem. Budowanie przez klub oczekiwania na ten stadion zaczęło się już na etapie jego projektowania. Strona internetowa budowy stadionu była najlepsza w Polsce. Podobnie było z ofertą biznesową - była gotowa już w sierpniu, choć loże biznesowe i trybuna z tzw. strefą hospitality będzie gotowa dopiero siedem miesięcy później. Jeśli Śląsk chciałby dorównać tym standardom, to powinien już mieć gotową profesjonalną ofertę dla biznesu na nowy stadion. Jakoś wydaje mi się, że nic takiego się nie dzieje. Dziś Śląsk zresztą pewnie nie wie nawet, na jakich warunkach będzie korzystał ze stadionu na Maślicach. Z wypowiedzi przedstawicieli miasta wynika, że negocjacje między docelowym właścicielem stadionu, czyli spółką Wrocław 2012, a klubem dopiero się rozpoczęły. Jak w takim razie Śląsk chce budować swój biznesplan na nadchodzący sezon? - pyta Sachs.

Reklama