Krakowskie stadiony (wciąż) nie skomercjalizowane

źródło: NaszeMiasto.pl / Gazeta Krakowska / własne

Cracovia wynajmie wkrótce połowę dostępnych pomieszczeń komercyjnych. Choć oznacza to tylko cztery lokale, na ten wynik pracowała aż 8 miesięcy. W przypadku Wisły jest jeszcze gorzej, bo o ewentualnym wynajmie powierzchni nie ma z kim rozmawiać.

Reklama

Choć Stadion im. Józefa Piłsudskiego oddano do użytku już w lipcu 2010, dotąd nie wprowadził się żaden najemca do lokali komercyjnych od strony al. Focha. Architektura jest atrakcyjna, lokalizacja również. Dlatego pierwsi klienci na powierzchnie komercyjne są. Najpierw, na początku 2011 roku, powstanie restauracja, a obok niej salon urody i firma wnętrzarska. Zakontraktowanych jest już 4 z 8 dostępnych pomieszczeń.

- Zainteresowanie jest spore - mówi dla „Gazety Krakowskiej” Przemysław Urbański, rzecznik prasowy Cracovii. - Przedsiębiorców przyciąga nowoczesna architektura stadionu i fakt, że jest to bardzo rozpoznawalne miejsce w Krakowie - dodaje. Chętni na pozostałe powierzchnie podobno też już są i śpieszy im się. Wszyscy chcą zdążyć przed wiosną – wtedy przylegające do tej części stadionu Błonia zapełnią się mieszkańcami, spędzającymi tu wolny czas.

Cracovia chętnych na swoje lokale szukała już w kwietniu, a mimo to do dziś nie wprowadził się ani jeden. Na Stadionie im. Piłsudskiego to poprawi się jednak za kilka miesięcy. Gorzej jest po drugiej stronie Błoń. Tam też w już kwietniu trwało szukanie najemców. Wtedy władze Krakowa reklamowały się w jednym z magazynów ogólnopolskich i zachęcały do wynajmu powierzchni pod trybuną północną. Powierzchni, która wciąż nie jest gotowa.

To jednak nie koniec, bo wciąż trwa impas między Miastem a Wisłą Kraków. Nie wiadomo, kto będzie operatorem Stadionu im Henryka Reymana, a tym samym – z kim rozmawiać o korzystaniu z jego funkcji komercyjnej. Istnieje możliwość, że Wisła obejmie tylko funkcję sportową, a droższe w utrzymaniu powierzchnie użytkowe (za pow. komercyjne płaci się podatek 3%, za sportowe 1%) odda innej instytucji.

Zainteresowanie ze strony firm podobno jest, ale to samo słyszeliśmy i my, kiedy wiosną pytaliśmy o sytuację. Od tego czasu nie zmieniło się nic i nic też nie wskazuje, by do wiosny nastąpiła radykalna odmiana. Oficjalny termin ukończenia stadionu wyznaczony na 15 marca jest już dziewiątą datą (!), na którą obiekt ma być gotowy. Żadnej z poprzednich nie udało się dotrzymać. Niewiele lepiej jest z decyzją o wyborze operatora - to też jest przekładane na bieżąco.

Trwająca wciąż budowa i nieznany ostateczny koszt inwestycji sprawiają, że nie wiadomo, ile będzie trzeba płacić władzom Krakowa za powierzchnie. Tym trudniej więc o konkrety.

Reklama