Gdynia: Stadion dwa tygodnie później

źródło: NaszeMiasto.pl / "Dziennik Bałtycki"

Władze miasta przystały na prośbę Budimeksu o przedłużenie prac o dwa tygodnie. Ustalono, że opóźnienie nie jest winą wykonawcy i nie zapłaci on kary. Dla kibiców ta zmiana jest bez znaczenia – inauguracyjny mecz i tak odbędzie się w lutym – pisze „Dziennik Bałtycki”.

Reklama

Jeśli ktoś stawia, że opóźnienia w pracach wykończeniowych są spowodowane zimą, to... niech zgaduje jeszcze raz. Oficjalna przyczyna jest taka: jeszcze w listopadzie trzeba było przeprojektować m.in. podłączenia wodociągowe i inne instalacje. To z kolei wymagało zastępczego pozwolenia na budowę.

- Nawet takie odstępstwa od projektu uznawane są za istotne, wymagały więc uzyskania zamiennego pozwolenia na budowę - wyjaśnia dla „Dziennika Bałtyckiego” Dariusz Schwarz, wicedyrektor GOSiR. - Wystąpiliśmy o taki dokument, 15 listopada Urząd Miasta Gdyni wydał zgodę, ale musiały minąć jeszcze dwa tygodnie, zanim pozwolenie się uprawomocniło. W efekcie dopiero teraz ekipy budowlane na stadionie mogą przystąpić do przeprowadzenia ostatnich prac wykończeniowych.

Ponieważ opóźnienie nie wynika z działania wykonawcy, nie będzie on płacił kar umownych za zmianę terminów. Nie ma ona zresztą większego znaczenia dla kibiców – mecz otwarcia dopiero pod koniec lutego. Jeszcze w tym miesiącu do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego złożone zostaną dokumenty, umożliwiające odebranie nowej areny piłkarskiej.

Reklama