Nowy stadion: Meksykański wulkan

źródło: własne

Zielone wzniesienie, nad nim biała chmura, a w kraterze... widownia na 45 500 miejsc. Jeden z najbardziej niecodziennych stadionów otwarto właśnie w Meksyku. Budowa ciągnęła się latami z powodu braku funduszy, ale już jest – jak mówią Meksykanie – „Wielka Świątynia”.

Reklama

”El Templo Mayor” - tak ochrzczono projekt jeszcze przed startem budowy, wyraźnie nawiązując do największej azteckiej świątyni, której ruiny znajdują się w dzisiejszym Mexico City. Dziś, dwa dni po otwarciu, stadion nazywa się już inaczej. Ze względów marketingowych nazwę zmieniono na Estadio Omnilife. W ten sposób promuje się firma właściciela obiektu, kontrowersyjnego milionera Jorge Vergary. To on, przejmując klub Chivas w 2002 roku, postanowił zrobić z niego globalną markę za wszelką cenę. Patrząc na nowy obiekt można stwierdzić, że nie kosztowało go to aż tak dużo.

Niepodobny do żadnego istniejącego stadionu obiekt wzniesiono kosztem 126 mln $. Budowę parokrotnie wstrzymywano ze względu na brak funduszy, dlatego ostatecznie trwała aż 6 lat i 5 miesięcy. Jej efektem jest wpisujące się w krajobraz sztuczne wzgórze – na betonowych ścianach ułożono 70 000 m2 trawy i łagodnie połączono zbocza z okolicą. Dziś otoczenie obiektu nie jest jeszcze w pełni zagospodarowane, ale docelowo znajdą się tam łąki i tereny wypoczynkowe. Użytkownikom tych terenów stadion ma przypominać część zielonego krajobrazu, a nie kolejny wielki i przytłaczający budynek.

fot: Daniel Arechiga

Taki zamysł przedstawili francuscy projektanci ze Studio Massaud Pouzet i meksykańskiego oddziału znanej firmy HOK (dziś przekształconego w VFO). Dach oparty na 16 kolumnach ma przypominać lekką chmurę dymu unoszącą się nad tym sztucznym wulkanem. Do tej pory przedstawiliśmy tylko jeden, być może jeszcze bardziej rewolucyjny projekt, który można przyrównać do tego obiektu – to „Niebieski Wulkan” chorwackiego architekta Hrvoje Njiricia, który jednak nie będzie realizowany. Pod betonowymi stokami znalazły się sklepy, restauracje, kino, przestrzeń dla dzieci czy ścianka wspinaczkowa.

Wewnątrz forma stadionu nie sprawia już tak niecodziennego wrażenia. Trybuny mają niemal klasyczny dziś układ – między dwoma pierścieniami dla kibiców znalazły się przestrzenie dla klientów biznesowych. To łącznie 330 lóż po 12 lub 13 osób. Miejsce znajdą też osoby niepełnosprawne – dla nich oraz ich pomocników zarezerwowano 208 siedzisk. Wchodzenie i wychodzenie z trybun obsługuje kilka wyjść, z których największe ma 80 metrów szerokości. Ewakuacja całej widowni 45 500 widzów trwa ok. 8 minut.

Komunikację wokół obiektu zaplanowano tak, by umożliwić kibicom zróżnicowane możliwości korzystania z obiektu. Ponieważ w Meksyku ogromna większość widzów dojeżdża na mecze samochodami, przy obiekcie projektanci przewidzieli 5000 miejsc parkingowych, a dla najbogatszych 780 stanowisk pod konstrukcją stadionu, z windami prowadzącymi do lóż. Jest też wiele przystanków autobusowych, a wkrótce mają powstać ścieżki rowerowe.

Reklama