Zbudowali stadion, za rok zburzą

źródło: własne

Będzie jednym z największych w całej lidze piłkarskiej, a mimo to udało się go postawić w zaledwie 111 dni. Będzie też... najkrócej istniejącym nowym stadionem świata. Swój żywot zakończy już w 2011 roku.

Reklama

Siedząc na trybunach trudno zauważyć, że konstrukcja jest nietypowa. Jest sztuczne oświetlenie, wysokiej jakości murawa. Są nawet loże biznesowe. Trybuny okalają boisko, oferując zadaszone krzesełka dla 20 100 widzów i kolejnych 7400 na odkrytych ławkach za bramkami. W sumie kanadyjski Empire Field mieści 27 683 kibiców. Otwarcie już za nami.

Na razie zadomowił się tam zespół futbolu amerykańskiego BC Lions, a w przyszłym roku dołączy do niego piłkarski klub Vancouver Whitecaps, który zacznie rozgrywki w lidze MLS. Nie byłoby w tych przeprowadzkach nic dziwnego, gdyby nie fakt, że potrwają tylko rok. Stadion mimo dużej pojemności zostanie rozebrany już późną jesienią 2011.

Konstrukcja nie ma fundamentów, nie wykorzystuje betonu – to po prostu gęsta sieć aluminiowych rusztowań. Jej tymczasowy charakter zdradza fasada, którą stanowi zwykła plandeka. Nic więc dziwnego, że obiekt udało się postawić w zaledwie 111 dni. Powstał, ponieważ główny obiekt w Vancouver, BC Place, jest w remoncie. Kiedy modernizacja zakończy się w 2011 roku, ten „nowy” stadion nie będzie już potrzebny.

Zbędny wydatek? Niekoniecznie. System oświetlenia po rocznym wykorzystaniu straci niewiele na wartości i będzie go można wykorzystać na innym obiekcie. Podobnie trybuny – nie raz stawia się podobne obiekty nawet na jedną imprezę, jak np. koncert. Do tego murawa kanadyjskiego obiektu jest ekologiczna – pod nawierzchnią jest warstwa pokruszonej gumy z ponad 22 500 zużytych opon, która podobno chroni przed poważnymi kontuzjami, gdy zawodnicy upadają . Problemu podgrzewania czy nawadniania trawy nie ma – nawierzchnia jest sztuczna.

Reklama