Montreal: Władze skrócą męki stadionu olimpijskiego?

źródło: FinancialPost.com

Trudno o lepszy przykład niespełnionych oczekiwań. Budowa zajęła 14 lat, spłacanie jej aż 33 lata. Stadion nie był gotowy na Igrzyska, na które go zbudowano, a od prawie 20 lat się sypie. Żeby działał dalej, trzeba wyłożyć kolejne 300 milionów dolarów. Czas na rozbiórkę? - pyta "Financial Post"

Reklama

Stadion Olimpijski, przez mieszkańców nazywany „The Big O”, miał być wizytówką i chlubą miasta. Wdarł się w jego krajobraz przebojem, reprezentując bardzo nowatorską w latach 70. architekturę organiczną. Razem z pływalnią i halą przypominały raczej statki kosmiczne, które francuski architekt Roger Tallibert sprowadził na miasto, niż obiekty olimpijskie.

Jednak imponujące plany szybko zaczęły się przeradzać w utrapienie. Najpierw budowę na czas przed igrzyskami uniemożliwiły pracownicze strajki. Później czekano aż 11 lat na przywiezienie zbudowanego we Francji rozsuwanego dachu, który miał zawisnąć nad boiskiem. W międzyczasie imponująca 175-metrowa wieża stanęła w płomieniach. Kiedy stadion doprowadzono do używalności i zainstalowano rozsuwany dach oparty właśnie na wieży, okazało się, że ten prawie nie działa. Konstrukcja przeciekała, a przy wietrze ponad 40km./h w ogóle nie mogła być używana – groziła zerwaniem. Przez to dach stał się bezużyteczny wtedy, gdy najbardziej go potrzebowano, podczas burz. W 1991 roku runęły betonowe podpory, powodując osunięcie części konstrukcji.

W 1998 roku, by zminimalizować koszty utrzymania drogiego i bezużytecznego dachu, nad boiskiem zainstalowano stałą konstrukcję z włókna szklanego. Rok później runęła pod naporem śniegu, spadając na pracowników przygotowujących na płycie stadionu targi motoryzacyjne. W piątek raport straży pożarnej pokazał coś bardzo niepokojącego – w ciągu roku w dachu pojawia się 50 dziur, co zmniejszyło jego wytrzymałość już prawie o połowę. Tymczasem już od 1999 roku nie organizuje się na Olimpijskim imprez w zimie, bo dach grozi zawaleniem już przy 8cm śniegu.

Kolejny remont kosztowałby władze 300 milionów C$, podczas gdy dopiero w 2006 roku udało się spłacić kredyty pozaciągane na budowę jeszcze w latach 70. A i to tylko dzięki dodatkowemu opodatkowaniu palaczy – 8% z każdej paczki szło na stadion. Koszt obiektu w 1970 roku szacowano na 134 miliony, a do tej pory kosztował 1,61 miliarda C$. Kolejne 300 milionów to wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo już dziś stadion najczęściej stoi pusty. Futbolowy zespół Alouettes w sezonie zasadniczym wyprowadza się gdzie indziej, a targi baseballowe przeniesiono do Waszyngtonu.

Władze zapewniają, że wszystkie imprezy planowane do końca 2010 roku odbędą się zgodnie z planem. Co dalej? W tej chwili nie wiadomo.

Reklama