Narodowy stadion Irlandii na ukończeniu (foto)

źródło: własne

Zapraszamy na galerię prezentującą ostatnie prace przy Landsowne Road, gdzie stoi już imponujący 50-tysięcznik. Właśnie posiano murawę, trwa instalacja krzesełek, ale kontrowersji nie brakuje.

Reklama

Nowe Lansdowne Road jest już prawie gotowe. Z rocznym poślizgiem względem wstępnych planów, ale za to na czas by przygotować się do finału Ligi Europy, który Dublin będzie gościł za rok. Już 14 maja 2010 oficjalnie otwarty zostanie 50-tysięcznik autorstwa liderów rynku – architektów z Populous. Obiekt jest bardzo charakterystyczny dzięki niesymetrycznej bryle – ze względu na ograniczenia terenowe za jedną z bramek trybuny są zdecydowanie niższe niż w innych częściach obiektu. To swoista kontynuacja tradycji zburzonego Lansdowne Road, które również po tej stronie miało charakterystyczną, niską trybunę

Ostatnie fazy inwestycji to instalacja krzesełek, tworzenie infrastruktury pod trybunami i przygotowanie boiska. To ostatnie zakończyło się w minioną środę posianiem murawy, która przez najbliższe tygodnie będzie wzrastać. W ramach wykańczania obiektu kibice otrzymali okazję do „własnego wkładu” w stadion. Kończy się właśnie pierwszy etap zgłoszeń dla chętnych do posiadania własnej cegiełki z imieniem i nazwiskiem.

Nie słabną jednak kontrowersje wokół nazwy obiektu. Kilka dni temu na łamach „The Irish Times” ukazał się bardzo krytyczny felieton na temat nazwy stadionu. Tę na najbliższe 10 lat wykupiła firma ubezpieczeniowa Aviva. Autor, Vincent Browne zastanawia się, jak można było do tego dopuścić. Wszak obiekt powstał w większości za pieniądze podatników i ma służyć dwóm narodowym reprezentacjom – rugby i futbolowej. Do tego Lansdowne Road to nie byle przypadkowe miejsce, to sportowe serce Dublina już od 1876 roku. Według Browne’a taki chwyt marketingowy to oznaka braku poszanowania dla wspaniałej historii irlandzkiego sportu.

Reklama