Vancouver nie chce stadionu piłkarskiego?

źródło: własne / canada.com

Już za 2 lata w mieście odbędzie się zimowa Olimpiada. Zrozumiałe więc, że władze mają inne zmartwienia, niż budowa stadionu do piłki nożnej. Tyle że klub piłkarski Whitecaps wykupił ziemie, chce zbudować obiekt za własne pieniądze i czeka tylko na pozwolenie. Już 5 lat.

Reklama

Wydaje się, że taka sytuacja dla jakiegokolwiek polskiego miasta byłaby wręcz wymarzona. Klub zdolny sfinansować całą inwestycję, która w dodatku ma ożywić przemysłową dzielnicę i upiększyć nadbrzeże. Dla władz w Vancouver nic jednak nie jest oczywiste. Dlatego zarządzany przez milionera Grega Kartfoota klub Whitecaps nie ma stadionu, choć o pozwolenie stara się już 5 lat i końca nie widać. A jak na kanadyjską piłkę, historia klubu jest bogata. Działa profesjonalnie od ponad 20 lat i jeszcze żadnego meczu nie zagrał na swoim obiekcie. Na czas meczów wynajmuje Swangard Stadium. Nie dość, że poza miastem, to jeszcze przestarzały i za mały. Mieści niecałe 7 000 widzów, w tym ponad 2 000 na drewnianych ławkach.

Marzenia Kartfoota zakładają budowę nowoczesnego stadionu zdolnego pomieścić docelowo 35 000 kibiców na portowym nadbrzeżu, obok wielkiego węzła kolejowego. Wcześniej chciał zbudować stadion na specjalnie wzniesionej platformie właśnie nad torowiskami, jednak ten plan został storpedowany. Obecny ma niewiele lepszą pozycję- władze nie chcą kolejnego obiektu sportowego w mieście, ponieważ odebrałby resztkę i tak wyjątkowo skromnych dochodów największemu miejskiemu stadionowi- BC Place. BC Place mieści 60 000 widzów, ale mało kto pamięta, kiedy ostatni raz się zapełnił. Na meczach futbolu amerykańskiego drużyny Lions jest po 12 000 widzów, a 30 000 w szczycie. Choć odbywają się tam przeróżne targi i wystawy, miasto i tak musi do niego dopłacać, a obecnie planuje się sprzedaż części parkingów. Pozwoli to sfinansować modernizację przestarzałego obiektu i zapewni mu funkcjonowanie na kolejnych 30 lat. Pytanie- po co?

Właściciel Whitecaps nie może pogodzić się z postępowaniem miasta, które każe mu przechodzić niezliczone procedury biurokratyczne. Wykupił już warte 20mln $ tereny pod stadion, ale wciąż nie może uzyskać niezbędnych pozwoleń. W Toronto, gdzie starania o stadion piłkarski podjęto później- nowy obiekt już stoi. Od roku na BMO Field gra zespół MLS, FC Toronto. Mało tego- stadion zbudowano za pieniądze publiczne ze wsparciem z budżetu centralnego. Tym bardziej niedorzeczny jest fakt, że prywatny inwestor nie może wznieść wysokiej klasy obiektu piłkarskiego, który byłby jednym z najokazalszych stadionów MLS, gdyby w końcu powstał.

Reklama