Euro 2012: Stadion Śląski jednak w rezerwie?

źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Eksperci UEFA, którzy zadecydują, w jakich miastach odbędzie się Euro 2012, oglądali w czwartek Stadion Śląski, szpitale, drogi. Na ich decyzję trzeba jeszcze poczekać, ale niepokojące jest, że wicepremier Grzegorz Schetyna, powołując się na przecieki, daję nadzieję tylko Krakowowi.

Reklama

Kraków, podobnie jak Chorzów, znalazł się na tzw. liście rezerwowej. Jeśli któreś z miast głównych - Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Poznań - nie zdąży z inwestycjami, wówczas mecze mogą być przeniesione właśnie na stadiony rezerwowe. Jednak od miesięcy rząd i PZPN starają się, aby poszerzyć listę miast organizatorów z ośmiu do 12. Wtedy szansę dostałyby Chorzów i Kraków. O tym, czy tak się stanie, zadecyduje właśnie wizyta delegatów UEFA w tych dwóch miastach.

W czwartek byli na Śląsku. Wojewoda Zygmunt Łukaszczyk i marszałek Bogusław Śmigielski liczyli, że uda im się spotkać z wysłannikami federacji wcześnie rano, ale ci woleli pojechać od razu na Stadion Śląski. Tam zobaczyli prezentację na temat regionu, a potem ruszyli w teren. Obejrzeli m.in. lotnisko, szpital urazowy w Piekarach Śląskich, stację Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach. Urzędnicy odpowiedzialni za przygotowania do mistrzostw pokazali im też autostradę A4, Drogową Trasę Średnicową i opowiedzieli o planach kolejnych inwestycji. Goście pojawili się na rondzie w Katowicach, z którego przejechali się tramwajem na przystanek przy Stadionie Śląskim.

Delegaci UEFA prosili urzędników, by nie przekazywali mediom szczegółów informacji ze spotkania podsumowującego wizytę. - Byli zadowoleni z tego, co zobaczyli. Sugerowali jednak, byśmy bardziej akcentowali bliskość Krakowa. W końcu na stadion Wisły da się dojechać w dwie godziny. Usłyszeliśmy, że te dwa miasta nie powinny ze sobą konkurować, bo razem mają większe atuty - mówi osoba, która towarzyszyła gościom. - Dowiedzieliśmy się też, że akceptowalna odległość hotelu od stadionu to 100, a nawet 120 km i dwie godziny jazdy od niego. Musimy to wykorzystać i zapewnić, że hotele w tym okręgu powstaną. W dodatku w tym zasięgu są krakowskie obiekty. Powinniśmy też pomyśleć o budowie drugiego pasa w Pyrzowicach, choć już teraz lotnisko robi wrażenie - relacjonował uwagi ekspertów urzędnik. Atutem regionu jest za to duża liczba szpitali i dobrze przygotowane pogotowie.

- Na koniec powiedzieli nam, że zrobiliśmy już dużo, ale przed nami jest jeszcze wiele pracy. Do 5 marca musimy im przekazać spójny i przejrzysty materiał, który pokaże, że będziemy gotowi na Euro 2012 - dodaje nasz rozmówca.

Po wizycie na Śląsku delegacja pojechała do Krakowa. Wybrali autostradę A4, choć wcześniej mówiło się, że chcą się przejechać pociągiem. - Nie będą na dworcu PKP w Katowicach? To pocieszające - usłyszeliśmy od urzędników.

Humory psuła jednak wypowiedź wicepremiera Grzegorza Schetyny, który w środę powiedział, że ma sygnały z UEFA, iż Kraków jest oceniany pozytywnie. - Jest duża szansa, że lista organizatorów zostanie poszerzona do pięciu miast. Wówczas stadion Wisły zostanie potraktowany jak pozostałe areny, na których będą rozgrywane mecze [dostanie rządowe dofinansowanie - przyp. red.]. Podobną sytuację ma Odessa u naszych ukraińskich partnerów - mówił Schetyna.

Czy to oznacza, że Chorzów nadal będzie tylko na liście rezerwowej? Przekonamy się za kilka tygodni, kiedy UEFA ogłosi swoją decyzję.

Reklama