Rząd nie da pieniędzy na stadion Lecha!

źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

Wbrew wyborczym obietnicom PO, rząd Donalda Tuska nie chce dofinansować budowy Stadionu Miejskiego w Poznaniu! Wielkopolscy posłowie Platformy są zaskoczeni i zapowiadają ... marsz na Warszawę, jeśli będzie trzeba

Reklama

Ta szokująca informacja pojawiła się wczoraj - minister sportu Mirosław Drzewiecki odmówił jakiegokolwiek dofinansowania budowy stadionów na Euro 2012. - Euro 2012 to wielka szansa promocyjna dla miast organizatorów. To one przede wszystkim powinny wziąć na siebie ciężar budowy stadionów - mówił. - Gdańsk, Poznań i Wrocław muszą sobie poradzić same.

Poprzedni rząd obiecywał 20 proc. ustami minister Zyty Gilowskiej. Już wtedy wybuchła afera, że to za mało. Waldy Dzikowski, lider opozycyjnej PO zapewniał, że jego partia na budowę stadionów grosza nie poskąpi i da więcej niż 20 proc. - Jeśli wygramy wybory i odniesiemy klapę przy Euro, zmiecie nas wiatr historii - argumentował Dzikowski. A kibicom Lecha tłumaczył, że "samorząd, choćby stanął na uszach", nie udźwignie 80 proc. inwestycji. - Odpowiedzialność musi być rozłożona mniej więcej po równo. Nie mówię jednak "pół na pół", w przypadku niektórych miast może to być np. 60 do 40 proc. To trzeba policzyć - mówił poseł.

Platforma wybory wygrała, ale minister Drzewiecki nie pozostawia złudzeń: pieniędzy na stadiony w Poznaniu, Gdańsku i Wrocławiu nie będzie wcale. Rząd wyłoży pieniądze tylko na Stadion Narodowy w Warszawie.

Dla Poznania to wstrząsająca wiadomość, bowiem z 436 mln jakich miasto potrzebuje na dokończenie budowy, liczyliśmy na 218 mln dotacji.

Prezydent Poznania Ryszard Grobelny jest zaskoczony wypowiedziami Drzewieckiego. - Twardo chcemy dofinansowania w połowie, bo to uczciwe stawianie sprawy. W końcu Euro 2012 to przedsięwzięcie całego kraju. Jeśli rządząca PO nie da miastom takiego wsparcia, sama zrobi sobie krzywdę. Bo to nie jest żadna łaska dla jednego czy drugiego prezydenta miasta, ale kwestia zobowiązania wobec ludzi, którzy na Platformę głosowali - podkreśla Grobelny.

Co zatem na to poznańscy liderzy PO? Wczoraj byli także totalnie zaskoczeni wypowiedzią ministra sportu. - Pan minister był być może wczoraj w gorszej formie. Nie wierzę, że to powiedział - komentował poseł Dzikowski. Po chwili dodał: - To na razie niczego nie znaczy. Ta wypowiedź nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji.

- Nie uważam, że Poznań został na lodzie, bo to nie jest na razie stanowisko rządu - pocieszał lider poznańskiej PO Dariusz Lipiński. - Gdyby to była prawda, to w ogóle w Polsce nie odbyłoby się Euro.

Trzeba jednak pamiętać, iż dofinansowanie budowy stadionów przez rząd nie jest wcale na świecie standardem. W Brazylii, która właśnie otrzymała organizację mundialu 2014 r., samorządy muszą radzić sobie same. Po wczorajszej wypowiedzi ministra, wywodzący się z PO prezydent Gdańska Paweł Adamowicz stwierdził już, że miasto gigantycznym wysiłkiem jest w stanie samo postawić stadion, jeśli będzie trzeba.

Już podczas poprzedniej, mrożącej krew w żyłach propozycji samorządów, by rząd dofinansował tylko 20 proc. wartości inwestycji, Michał Borowski, koordynator ds. budowy stadionów w Ministerstwie Sportu, twierdził, że sumy podawane przez miasta są wzięte z księżyca. - UEFA wymaga stadionów na minimum 35 tys. miejsc. Jeśli więc ktoś chce stawiać większy, niech robi to na własny rachunek - mówił.

Poznańscy politycy Platformy nie zamierzają jednak tak tej sprawy zostawić. - Jeśli trzeba będzie, pojedziemy do stolicy. Pójdziemy w zaparte! - mówi Dariusz Lipiński. - Jeśli będzie taka potrzeba, to pojedziemy z samorządowcami między świętami i Nowym Rokiem do Warszawy walczyć o swoje - dodaje Dzikowski.

Reklama