Białystok: Słoneczna jasna także nocą

źródło: Kurier Poranny; autor: Gutek

Zdążymy. W ogóle nie dopuszczam do siebie myśli, że na meczu z Widzewem nie będzie sztucznego oświetlenia – uspokaja Aleksander Puchalski, prezes Jagiellonii. Spotkanie ma być transmitowane na żywo na cały kraj. Wczoraj na stadion przy ul. Słonecznej przyjechały pierwsze maszty.

Reklama

-Wszystko idzie zgodnie z planem. Nie mamy żadnych niepokojących sygnałów – mówi Adam Popławski, odpowiedzialny za sport w białostockim magistracie.

Zdążą, nie zdążą?

Czas jest bardzo ważny. 29 września Jagiellonia zagra u siebie ligowy mecz z Widzewem Łódź. Spotkanie pokaże na żywo Canal Plus. Jeśli do tego czasu oświetlenie nie będzie gotowe, Jaga może stracić sześć punktów. A te są na wagę złota. Sztuczne oświetlenie na stadionie przy ul. Słonecznej miało być gotowe już w połowie września. Jednak firma, która miała je zamontować nie dotrzymała terminu. Nic więc dziwnego, że władze Jagiellonii stają na głowie, aby teraz zdążyć na czas. Popławski trzyma rękę na pulsie. Codziennie kontaktuje się z wykonawcą.

Maszty już są

Wczoraj na stadion przy ulicy Słonecznej przyjechały pierwsze maszty. Na nich mają być zamontowane jupitery. Jutro mają pojawić się kolejne. Do Białegostoku jadą z okolic Oświęcimia. Na stadionie prawie wszystko jest już przygotowane. – Gotowe jest okablowanie i większość instalacji – zapewnia Popławski. Trzeba jeszcze tylko zamontować transformatory. Ale to kwestia dwóch dni.

Czekają na projektory

Najwięcej kłopotów sprawiła najważniejsza część sztucznego oświetlenia – projektory. To one były główną przyczyną opóźnienia. Wykonawca sprowadza je ze Stanów Zjednoczonych. Ale teraz, w dwóch kontenerach, płyną już do miejsca przeznaczenia. 22 września mają być w Niemczech. Do Polski dojadą tirami. Później, już na stadionie przy Słonecznej, projektory zostaną przytwierdzone do masztów. Dopiero wtedy zostaną ustawione. Ta operacja może potrwać do dwóch dni. Wtedy zostaną podłączone wszystkie kable. 27 września odbędą się wszelkie próby i pomiary. Co będzie, jeśli firma i tym razem nie zdąży? – To niemożliwe. Chyba, że zatonie statek. Ale wtedy zagramy przy przenośnym sztucznym oświetleniu – tłumaczy Puchalski. – Oczywiście na koszt wykonawcy – dodaje.

Reklama