Motoru wyścig z czasem

źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

Meczem z Turem Turek piłkarze lubelskiego Motoru rozpoczną II ligę. Żeby go rozegrać klub musi do 13 lipca przekonać PZPN do wydania mu licencji, inaczej grozić może nawet wycofanie z rozgrywek.

Reklama

Pierwszą kolejkę zaplanowano na 28-29 lipca. Motor podejmie u siebie beniaminka z Tura, ale do 13 lipca musi dostarczyć do Komisji Licencyjnej komplet dokumentów, świadczący o tym, że stadion zostanie dostosowany do wymogów obowiązujących w II lidze i przygotowany na czas. Chodzi przede wszystkim o wyremontowanie trybun, renowację płyty boiska, odpowiednią liczbę krzesełek (ok. 3 tys.), pomieszczenia konferencyjne oraz zmianę ogrodzenia. Prace ruszyły kilka dni temu i wyścig z czasem trwa. Pełna modernizacja może w sumie kosztować grubo ponad 100 tys. zł, a pokryć mają ją władze miasta. Wczoraj w ratuszu odbyło się kolejne spotkanie grupy roboczej do spraw udziału Motoru w rozgrywkach II ligi. W jej skład wchodzą m.in. wiceprezydent Lublina Włodzimierz Wysocki i prezes Motoru Waldemar Paszkiewicz. - Dostaliśmy deklaracje od miasta, że zrobi wszystko by przygotować obiekt na czas. Dodatkowo prezydent Wysocki obiecał, że zaangażuje się osobiście w mediacje z PZPN. Być może razem pojedziemy do Warszawy i złożymy w związku zapewnienia, że zdążymy - powiedział Paszkiewicz. Prezes niechętnie skomentował wczorajszą informację Dziennika, według której zespół miałby grać na stadionie zaprzyjaźnionego Śląska Wrocław. - Faktem jest, że musimy na wszelki wypadek wskazać stadion rezerwowy, ale nie wiem czy będzie to obiekt Śląska. W tej sprawie więcej do powiedzenia nie mam, a do Dziennika piszemy sprostowanie - stwierdził.

Fiaskiem natomiast zakończyły się rozmowy w sprawie wypożyczenia stadionu Górnika Łęczna. Na rozgrywanie tam spotkań Motoru nie wyraziła zgody łęczyńska policja.

Wczoraj znowu znać dali o sobie jego kibice. Na ulicach: Filaretów, Kleberga, Poniatowskiego, Sikorskiego, Sowińskiego oraz na Bronowicach i w Elizówce zawisły plakaty i transparenty krytykujące lubelskich polityków, którzy w ich opinii za mało pomagają klubowi. Upadł projekt powołania sportowej spółki akcyjnej Lublin, z udziałem miasta i czterech lubelskich klubów - w tym Motoru.

To bardzo sfrustrowało kibiców, którzy dziś mają kontynuować swoją akcję i pomaszerują pod ratusz.

więcej w Gazecie Wyborczej

Reklama