Liverpool liczy na Everton

źródło: własne / BBC

Przewodniczący Rady Miasta ma nadzieję, że Everton rozważy pozostanie w obrębie miasta. Warunkiem byłoby rozwiązanie umowy z Tesco i gminą Knowsley.

Reklama

Przewodniczący rady, Warren Bradley, oświadczył: - Jeśli tylko umowa Evertonu z Knowsley zostanie rozwiązana, mam nadzieję, że będziemy mogli przedyskutować możliwości pozostania w Liverpoolu. Dodał także, że klubowi przedstawiono kilka alternatywnych lokalizacji, a miasto szuka partnera finansowego chętnego wesprzeć inwestycję. Klub nie odniósł się do tych informacji, ponieważ umowa z podmiejską gminą zakazuje rozważania innych możliwości.

Bradley, który jest posiadaczem karnetu na Goodison Park, zwrócił także uwagę na aspekt finansowy istnienia klubu: -Jako przewodniczący Rady, bardziej niż jako kibic, pytam czy naprawdę chcemy, aby tak wielka maszyna komercyjna jak Everton opuściła nasze miasto? Oczywiście, że nie!. Żywi obawy, że firmy otaczające Goodison Park po odejściu Evertonu mogą splajtować. - Everton daje tamtejszej społeczności niezbędną stabilizację, bez niego wiele instytucji nie będzie otrzymywało niezbędnego wsparcia finansowego ze strony kibiców.

W 2003 roku Everton porzucił projekt King's Dock, ktory zakładał budowę stadionu na nadbrzeżu Liverpoolu. Jak mówi Bradley, przyczyną była niewydolność finansowa klubu przy finansowaniu tak dużej inwestycji. "Toffees" nie byli w stanie zapewnić wkładu własnego, wynoszącego połowę z całkowitego kosztu (155mln funtów).

Przewodniczący nie odrzuca także możliwości dalszej rozbudowy obecnego stadionu, jednak zdaje sobie sprawę, że nie byłoby to łatwe przedsięwzięcie. Nie chodzi tu o sam stadion, dla ktorego znalazłoby się jeszcze trochę miejsca, a o możliwość ulokowania w okolicy partnerów finansowych Evertonu. Ten wariant musi jeszcze zostać dokładnie zbadany, co -jak zapewnia Bradley- zostanie uczynione w najbliższym czasie.

Zobacz także

Reklama