Białystok: Niepokój z podgrzewaną murawą

źródło: gazeta.pl

Wykonawca podgrzewanej murawy na stadionie przy ul. Słonecznej zapewnia, że trzyma się harmonogramu prac, by zaraz poinformować, iż boisko będzie gotowe kilka dni później niż planowano. Zaniepokojeni pracownicy magistratu oraz Jagiellonii żądają szczegółowych wyjaśnień.

Reklama

Ludzie z Zielonej Architektury, odpowiedzialni za roboty na komunalnym obiekcie w Białymstoku, przekonują na okrągło, że wszystko idzie zgodnie z planem, że niczego im nie brakuje. Kiedy jednak zaczęliśmy dochodzić wczoraj, dlaczego na stadionie prawie nic się nie dzieje, prawda okazała się inna.

- Problemy są związane tylko z pogodą, ale opóźnienia jako takiego nie mamy - zapewnił nas na wstępie Jakub Piotrowski z Zielonej Architektury, która za prawie 4 mln zł prace miała skończyć do 5 marca. - Teraz musimy ściągnąć ręcznie śnieg, nie możemy tak na to rozkładać kruszywa - starał się tłumaczyć. Wczoraj jednak nikt śniegu nie ściągał. Okazało się za to, że nie ma kruszywa.

- Faktycznie brakuje nam około stu ton. Kruszywo jest w Białymstoku, ale niewypłukane. Po prostu przy dużych mrozach kopalnie musiały wstrzymać płukanie żwiru. W nocy mają to wznowić i jutro powinniśmy mieć kruszywo - mówił wczoraj Piotrowski. - Ale to naprawdę nie będzie miało większego wpływu na opóźnienie. Termin oddania murawy po prostu przesunie się na 7 - 8 marca. Przecież mecz Jagiellonii planowany jest kilka dni później. Nie widzę problemu.

Problem dostrzegają jednak w magistracie. Dziś w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji ma dojść do spotkania z przedstawicielami wykonawcy.

- Robi się już mało śmieszne, tempo prac jest po prostu niezadowalające i chcemy wyjaśnień - mówi Adam Popławski, kierownik referatu sportu w Urzędzie Miasta. - Pewne rzeczy zaczynają nas bardzo niepokoić. Zielona Architektura obiecała przyspieszyć roboty, mieli zainstalować oświetlenie, wysłać na stadion więcej robotników, ale nic się nie zmienia. I codziennie dostajemy jakieś enigmatyczne tłumaczenia. Mamy ostatni moment, by sobie wszystko wyjaśnić.

Prezes Jagiellonii Aleksander Puchalski nie kryje oburzenia. Białostoczanie już przesunęli o dzień planowany od dawna na 10 marca mecz z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Teraz zastanawiają się nad wynajęciem obiektu w Grajewie - na wszelki wypadek.

- Wielokrotnie nas zapewniano, że wszystko jest, niczego nie brakuje - tłumaczy Puchalski. - Zaczynam się obawiać, że to jak źle mówi się w Polsce o Zielonej Architekturze, to prawda, niestety. Jeżeli faktycznie będziemy musieli zagrać w Grajewie, będę domagał się od tej firmy odszkodowania. Bo na pewno nie zostawimy naszych kibiców na lodzie i postaramy się zabrać ich ze sobą.

Jakub Piotrowski jak gdyby nigdy nic uspokaja: - Myślę, że do końca tygodnia włączymy już podgrzewanie, a wtedy żadna pogoda nam nie przeszkodzi i dalsze prace pójdą szybko. 7 marca trawa przyjedzie i na pewno rozłożymy ją do 8. Wtedy włączymy oświetlenie i będziemy pracować w nocy.

Reklama