Everton jednak zostanie na Goodison Park?

źródło: własne / icliverpool.co.uk

Ogłoszone niedawno śmiałe plany budowy nowego stadionu wraz z centrum handlowym poza granicami Liverpoolu mogą pozostać na papierze. Pomysł nie tylko nie spotkał się ze zbyt goracym przyjęciem- klub został wręcz zasypany wątpliwościami.

Reklama

Z naturalnych względów niechętnie do projektu podchodzą przywiązani do obecnego stadionu kibice. Kiedy w 1990 roku po raz pierwszy poruszono temat odejścia z Goodison Park i budowy większego stadionu, fani powołali do życia Goodison Pro-Everton group- stowarzyszenie lobbujące za pozostaniem w historycznej kolebce "Niebieskich". Po ogłoszeniu nowych planów zawrzało na forach internetowych, stanowisko zabrała także GPE: - Apelujemy do obu stron (klub oraz władze miasta - przyp. red.), aby dokładnie rozważyły wszystkie możliwości rozbudowy Goodison Park lub, jeśli to nie da rezultatów, budowę nowego stadionu dla Evertonu w Liverpoolu- mówi przedstawiciel grupy.

Idea przenosin poza miasto nie podoba się także wielu mieszkańcom miasteczka Kirkby, gdzie miałby stanąć nowy obiekt. Podczas zorganizowanej przez lokalne władze prezentacji osiągnięć i planów rozwoju okolicy najwięcej emocji dostarczyła właśnie sprawa powstania stadionu dla Evertonu. Dokładna lokalizacja jeszcze nie została przedstawiona, jednak przedstawicielka kobiet z jednej ze spółdzielni mieszkaniowych, Dot Ried, dała wyraz niezadowoleniu z możliwości powstania obiektu na terenie obecnego osiedla: - Słyszałyśmy wiele plotek na temat miejsca i najbardziej prawdopodobna z nich mówi, że to nasze domy mają być zrównane z ziemią. Mamy obawy, że firma sprzeda je, jeśli pojawią się duże pieniądze. Ale bez walki nas nie wezmą. Będą musieli mnie siłą wyciągnąć z mieszkania- kocham tę okolicę. Choć większość głosów nie była tak emocjonalna, przed władzami klubu i miasteczka jeszcze długa droga do zdobycia poparcia dla inwestycji.

Na domiar złego, po przedstawieniu propozycji zmiany stadionu akcjonariuszom Evertonu, wielu z nich wręcz nie zostawiło suchej nitki na koncepcji. -Wiemy, że trzeba iść na przód. Ale ten krok rozpocząłby erozję naszej społeczności kibicowskiej. To tak, jakbyśmy wywiesili białą flagę i powiedzieli Liverpoolowi, że mogą sobie wziąć całe miasto. To jedna z wielu opinii, jaką usłyszał prezes klubu po ujawnieniu planów.

O przyczynach ewentualnej przeprowadzki i wstępnym planie Evertonu, Tesco i miasteczka Kirkby przeczytasz w artykule Everton potwierdza zainteresowanie nowym stadionem.

Reklama