Czekają na stadion

źródło: "Super Nowości" / Stalowka.pl

Jest wielce prawdopodobne, że piłkarze Stali Stalowa Wola za niecały miesiąc powrócą na własny stadion. Nabierają tempa prace modernizacyjne obiektów przy ulicy Hutniczej. Termin ich zakończenia wyznaczono na 20 września.

Reklama

Według zapewnień Tadeusza Duszyńskiego, dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który administruje stadionem, pierwszy w tym sezonie, na własnych śmieciach, mecz stalowowolanie rozegrają z Piastem Gliwice 16 września. Trwają już prace modernizacyjne, dzięki którym stadion w Stalowej Woli otrzyma warunkową licencję na grę w drugiej lidze. Zakończony właśnie przetarg na montaż 1100 krzesełek wygrała warszawska firma Perfect Sport. Koszt ich zamontowania to 230 tysięcy złotych brutto. Termin wykonania prac upływa 20 września ale dyrektor MOSiR wierzy, że uda się je zakończyć wcześniej i stalowowolanie będą mogli zaprezentować się szerszej publiczności już w meczu z Piastem.

Stadion wymaga jeszcze instalacji ruchomych kamer monitorujących trybuny. Trzeba zamontować specjalny rękaw z szatni na murawę, poszerzyć ławki rezerwowych, zmodernizować pokój sędziów i wygospodarować pomieszczenie do kontroli antydopingowej. Największy problem stanowić będzie montaż prysznicy w obu szatniach. Ta część prac spoczywa na barkach klubu, którego prezes Bronisław Żak, zapewnia, że 16 września, wszystko powinno być gotowe.

Z takiego obrotu sprawy równie mocno cieszą się kibice jak i sami piłkarze. Stali zaczęła rozgrywki nadzwyczaj dobrze a wiadomo, że im lepszy wynik tym większa publika. – Gdyby przed sezonem ktoś powiedział mi, że po trzech kolejkach będziemy mieć siedem punktów, to chyba popukałbym się w czoło. Jesteśmy na fali, sprzyja nam szczęście i oby ten sen trwał jak najdłużej. Szkoda tylko, że musimy grać w Gorzycach. Tutejszy stadion nie żyje tak jak nasz, stalowowolski. Na Hutniczej czujemy się jak u siebie a doping brzmi tam tak, że włos jeży się na głowie – mówi Sławomir Adamus, szkoleniowiec Stali.

Reklama