Włochy: San Siro pod lupą śledczych. Kontrowersje wokół sprzedaży i przetargu

źródło: Stadiony.net; autor: Jakub Ducki

Włochy: San Siro pod lupą śledczych. Kontrowersje wokół sprzedaży i przetargu San Siro znalazło się w centrum śledztwa, które podważa kulisy planowanej sprzedaży stadionu. Prokuratura bada, czy procedury przetargowe i decyzje władz miasta mogły zostać ukształtowane pod konkretne podmioty, co rzuca cień na jedną z najważniejszych inwestycji stadionowych we Włoszech.

Reklama

Przeszukania i spór o cyfrowe archiwum

W marcu 2026 roku Straż Finansowa (Guardia di Finanza) zapukała do drzwi Urzędu Miasta Mediolanu, spółki M-I Stadio oraz prywatnych domów osób zaangażowanych w operację. Śledczy opierają się w dużej mierze na wiadomościach z telefonów zabezpieczonych wcześniej w ramach odrębnego dochodzenia dotyczącego miejskiej urbanistyki. Jednym z dziewięciu głównych podejrzanych jest dyrektor generalny urzędu, Christian Malangone.

Znalazł się on w centrum sporu prawnego po tym, jak złożył odwołanie do Sądu Apelacyjnego, sprzeciwiając się zbyt szerokiej formie przeszukania jego urządzeń. Obrona urzędnika, reprezentowana przez adwokata Domenico Aiello, twierdzi, że użycie ponad 140 słów kluczowych przez prokuraturę sprawia, że jest to w rzeczywistości całkowicie wszechstronne zajęcie, które objęłoby 98% archiwum Malangone z ostatnich siedmiu lat.

Zespół prawny zaproponował kontrrozwiązanie: dostarczenie trzech folderów zawierających umowy i korespondencję z klubami oraz zawężenie okresu wyszukiwania do 12 miesięcy. Taki krok pozwoliłby zabezpieczyć ponad 400 istotnych e-maili, a uratowałby przed nieuzasadnionym przejęciem blisko 386 tysięcy prywatnych i służbowych wiadomości niezwiązanych ze sprawą. Według obrony, skupienie się tylko na imieniu, nazwisku i adresie e-mail pozwoliłoby wychwycić 97% istotnych korespondencji, podczas gdy pozostałe kryteria są zbędne.

San Siro znalazło się w centrum śledztwa dotyczącego planowanej sprzedaży stadionu, a prokuratura analizuje, czy procedury przetargowe mogły faworyzować konkretne podmioty.© Grzegorz Kaliciak | San Siro znalazło się w centrum śledztwa dotyczącego planowanej sprzedaży stadionu, a prokuratura analizuje, czy procedury przetargowe mogły faworyzować konkretne podmioty.

Zignorowane projekty renowacji i ustawiony przetarg

Śledczy podejrzewają, że publiczne ogłoszenie miasta o zbieraniu deklaracji zainteresowania zakupem stadionu zostało celowo skonstruowane w taki sposób, aby zniechęcić innych potencjalnych inwestorów, pozostawiając na placu boju jedynie Milan i Inter. Ułatwić to miały uproszczone przepisy wynikające z tak zwanej ustawy o stadionach. Stefano Nespor, prawnik Gruppo Verde San Siro i przedstawiciel blisko 300 mieszkańców, argumentuje, że władze miejskie od początku skłaniały się ku życzeniom klubów, zamiast dbać o interes publiczny.

Świadczyć o tym ma chronologia wydarzeń z 2024 roku. W styczniu firma Arco, a w lipcu Webuild, przedstawiły darmowe projekty modernizacji San Siro, które pozwalały na przeprowadzenie prac w ciągu trzech lat bez konieczności ingerencji w rozgrywki klubowe. Kluby uważały jednak, że dostosowanie obiektu do wymogów FIFA i UEFA jest niemożliwe. 14 października 2024 roku, po dogłębnych rozmowach z zespołami, gmina ostatecznie zrezygnowała z planów renowacji, informując Urząd Skarbowy, że ma on jedynie oszacować wartość sprzedaży nieruchomości. Końcowa wycena z 30 października 2024 roku opiewała na stosunkowo skromne 72,9 mln € – co odpowiada równowartości zaledwie siedmioletnich opłat za wynajem obiektu uiszczanych przez kluby.

Śledczy badają także okoliczności odrzucenia projektów modernizacji oraz przyspieszenia sprzedaży tuż przed objęciem stadionu ochroną konserwatorską, co budzi poważne wątpliwości.© Grzegorz Kaliciak | Śledczy badają także okoliczności odrzucenia projektów modernizacji oraz przyspieszenia sprzedaży tuż przed objęciem stadionu ochroną konserwatorską, co budzi poważne wątpliwości.

Podejrzane wiadomości i ucieczka przed konserwatorem

Na niekorzyść zaangażowanych urzędników mogą przemawiać odzyskane wiadomości tekstowe. W sierpniu 2024 roku ówczesny dyrektor generalny Interu powiadomił doradcę klubu o rozmowie, podczas której burmistrz Giuseppe Sala miał ponownie wywrzeć presję, aby otrzymać wyrażenie zainteresowania zakupem obiektu. Z innych przechwyconych rozmów wynika, że sam burmistrz obawiał się ekonomicznej katastrofy, pisząc wprost, że jeśli kluby wyprowadzą się z Mediolanu, miasto zostanie z gigantycznym i drogim w utrzymaniu problemem.

Wysoce podejrzany dla prokuratury wydaje się również pośpiech w finalizacji transakcji. Włoska Regionalna Komisja ds. Dziedzictwa Kulturowego uznała historyczną wartość charakterystycznych, spiralnych ramp drugiego poziomu stadionu. Decyzja ta, wiążąca się z rygorystyczną ochroną konserwatorską, miała ostatecznie wejść w życie 10 listopada 2025 roku, co uniemożliwiłoby zburzenie San Siro. Gmina oraz kluby sfinalizowały podpisanie aktu notarialnego dokładnie 5 listopada 2025 roku, wyprzedzając nałożenie ograniczeń o zaledwie pięć dni. Dla śledczych nie jest to przypadek, ale celowe działanie.

Dodatkowych podejrzeń dostarcza kwestia niezależnej opinii biegłych. W celu poparcia wyceny Urzędu Skarbowego, powołano dwójkę wykładowców z Uniwersytetu Bocconi i Politechniki. Oficjalnie zatwierdzili oni zaproponowaną stawkę, jednak Straż Finansowa odnalazła ich starszy, roboczy projekt z czerwca 2025 roku. Pomiędzy wersją roboczą a końcową śledczy dopatrzyli się co najmniej trzech kluczowych modyfikacji, które – w interpretacji prokuratury – miały na celu sztuczne dopasowanie wniosków ekspertów do wartości oczekiwanej przez urząd i kluby. Choć prawna odpowiedzialność podejrzanych rozstrzygnie się na salach sądowych, sprawa obnaża zawiłości procedur administracyjnych, które nierzadko zachęcają decydentów i deweloperów do ryzykownego pójścia na skróty.

Reklama