Hiszpania: Potworek La Liga, czyli gdzie zagra Lech w Lidze Konferencji
źródło: Stadiony.net |akt. 01.09. 14:45; autor: Miguel Ciołczyk Garcia
Słynie ze świetnej publiczności, wysokiego muru zamiast jednej z trybun i… tego, że się rozpada. Estadio de Vallecas, na którym Lech Poznań zmierzy się z Rayo Vallecano, jest w tak złym stanie, że nie wiemy, czy w ogóle zostanie dopuszczony do Ligi Konferencji.
Reklama
Naj… brudniejszy w La Liga
To jeden z 3 stadionów, który odwiedzi Lech Poznań w fazie ligowej Ligi Konferencji i jeden z obiektów o najgorszej sławie w Hiszpanii. Śmieci na trybunach, nieczyszczone toalety, schody usłane ptasimi odchodami, zablokowane wejścia ewakuacyjne i pęknięcia w strukturze – stan Estadio de Vallecas był tak zły, że obiekt w 2023 roku nie przeszedł inspekcji budowlanej.
Na coraz gorsze warunki skarżyli się przez lata zarówno kibice miejscowi, jak i przyjezdni, ale klub nie przeprowadził żadnych prac. Prezes Rayo powiedział wręcz, że za szokujące zdjęcia z obiektu odpowiadała garstka kibiców, która zbiera i rozrzuca śmieci w jednym miejscu, by potem wrzucać zdjęcia do mediów społecznościowych
.
Wyświetl ten post na Instagramie
W sercu Vallecas, w sercu kibiców
Ale i bez złego stanu stadion Rayo Vallecano jest jednym z najbardziej specyficznych w Hiszpanii. Położony w sercu robotniczej dzielnicy Vallecas – stąd nazwa klubu – co mecz zapełniany jest po brzegi wierną do samego końca publicznością, której przewodzą ultrasi, tzw. Bukaneros, zajmujący cały sektor za jedną z bramek. Za drugą z bramek z kolei stoi… wysoki mur, bo nie było miejsca na kolejną trybunę.
Stadion jest więc jak dzielnica, w której się znajduje – surowy, industrialny, pokryty graffiti (choć w wyniku ostatnich prac część z nich usunięto). Dlatego też fani są niezwykle przywiązani do swojej świątyni. I dlatego też zapowiadana przez prezesa Rayo budowa nowego obiektu w innym miejscu nie ma wielu zwolenników na ulicach Vallecas.
© MM Groundhopping | W zeszłym sezonie zapełnienie domu Rayo wyniosło 87,6% i było 5. najwyższe w La Liga. Na zdjęciu Bukaneros.
Czy 2 miliony na najpilniejsze naprawy wystarczy?
To właśnie opór kibiców spowodował, że Wspólnota Autonomiczna Madrytu dokonała zwrotu o 180 stopni i zamiast popierać wyprowadzkę Rayo, zdecydowała się zmodernizować stadion. Pierwsza faza prac zakończyła się kilka dni temu. Czyszczenie stadionu, naprawa uszkodzeń i wymiana dachu kosztowały władze 2 mln €.
Gdy jednak w czwartek Rayistas wrócili na swój stadion, nie mogli uwierzyć własnym oczom: murawa była w fatalnym stanie, krzesełka na trybunach były pełne kurzu po pracach, pomiędzy krzesełkami leżały śmieci, a w odnowionych damskich toaletach brakowało... drzwi. Na domiar złego, La Liga nie pozwoliła na otwarcie sektora gości, a UEFA – jeszcze bardziej rygorystyczna pod względem bezpieczeństwa – wymaga udostępnienia 5% miejsc przyjezdnym kibicom i zapewnienie oddzielnego wejścia na stadion oraz odseparowania ich barierkami od lokalnej publiczności.
Do piątku, gdy mija ostateczny termin wyboru stadionu na fazę ligową Ligi Konferencji, nie dowiemy się, czy Rayo uda się doprowadzić stadion do stanu, który pozwoli im podjąć tam piłkarzy i kibiców Lecha. Ale jednego Kolejorz może być pewien – jeśli do tego dojdzie, to w Vallecas czeka go trudna przeprawa.
Pozostałe 2 stadiony, które odwiedzi Lech w fazie ligowej Ligi Konferencji to Andrův Stadion czeskiej Sigmy Ołomuniec i prawdopodobnie Estadio Algarve w Portugalii, na którym grał w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Europy Lincoln Red Imps z Gibraltaru. Z kolei Rayo pojedzie do Białegostoku, gdzie zmierzy się z Jagiellonią na Chorten Arenie.
Reklama
Stadiony