Gdańsk: Prezydent i operator spierają się publicznie

źródło: Trojmiasto.pl / Sport.pl; autor: michał

Najpierw był wpis na blogu prezydenta Adamowicza. Później oświadczenie Lechii Gdańsk. Teraz Sport.pl informuje, że już w najbliższych tygodniach do klubu może wejść komornik. Według najgorszego scenariusza Lechia może nawet stracić PGE Arenę.

BOOST 10.00: KIBIC ANGLII BEZ KOSZULKI Koniec promocji: 2026-06-17 22:00

Przypomnijmy, że na początku grudnia władze Gdańska skrytykowały działalność Lechii Operator, spółki zarządzającej PGE Areną Gdańsk. Prezydent wystawił wtedy symboliczną „żółtą kartę”. Teraz na swoim blogu sprawia wrażenie, jakby sięgał po czerwoną. W bardzo mocnych słowach wypomina klubowi piłkarskiemu i jego spółce-córce… prawie wszystko. Wylicza nie tylko sprawy leżące w jego kompetencji, jak działanie stadionu, ale też sytuację sportową w klubie.

Prezydent atakuje

Niewynajęte loże, świecące pustkami miejsca biznesowe, brak współpracy z agencjami artystycznymi, kompletny brak pomysłu na wylansowanie PGE Areny na rynku show biznesu to tylko niektóre przykłady zaniechań – pisze prezydent Adamowicz. Wyliczanie na tym się nie kończy i włodarz Gdańska podsumowuje z niepokojem wyniki finansowe klubu, który jest na dużym, 10-milionowym minusie. Straty notuje też Lechia Operator, zarządca stadionu.

PGE Arena Fot: Piotr Krajewski, a-pk.pl

Prezydent idzie jednak dalej. Lechia Operator - nie tylko zainkasuje od UEFA pieniądze za rozegrane w Gdańsku cztery mecze, ale zyska też niewypracowany przez siebie ogromny kapitał promocyjny i wizerunkowy – atakuje. Jednak niezależnie kto byłby operatorem, czerpał by te same korzyści, o czym miasto wiedziało w chwili podpisywania umowy.

Lechia odpowiada

Lechia nie pozostała głucha na ostre słowa krytyki. Z jednej strony w klubie przyznają, że nie zaczęli najlepiej. Część winy na pewno leży po naszej stronie. Nie ukrywaliśmy tego, sukcesywnie wprowadzamy działania, które mają tą sytuację zmienić – czytamy w oświadczeniu wydanym w środę przez Biuro Prasowe Lechii.

Jednak już w kolejnym akapicie Lechia przechodzi do kontrofensywy i wylicza utrudnienia, jakie stanęły na drodze klubu. Opóźnienie w oddaniu stadionu spowodowało, że nie można było zorganizować przynajmniej kilku imprez, które miały wypromować obiekt. Mecz Polska-Francja musiał być przeniesiony do Warszawy. Nie mogło odbyć się spotkanie Lechii ze świeżo upieczonym tryumfatorem Ligi Europy - FC Porto. Stadion według pierwotnych umów miał być gotowy 20 stycznia ub.r. Termin ten został przesunięty na 30 kwietnia 2011 r. Tymczasem Lechia Operator przejęła obiekt dopiero 5 sierpnia.

Operator stadionu odstąpił od kar umownych, jakich mógł w związku z tym domagać się od spółki BIEG 2012. Podnosiliśmy tylko, że wiele aktywności blokują prace jakie jeszcze trwały na stadionie po dopuszczeniu go do użytku. Ale robiliśmy to w stosunku do zainteresowanych stron bezpośrednio, nie chcieliśmy tego robić publicznie. Dziś głośno o karach blisko pięciu milionów złotych jakie wykonawca ma zapłacić za opóźnienia właścicielowi. Ale nikt nie pyta jak te opóźnienia wpłynęły na funkcjonowanie stadionu i jego dzierżawcy – czytamy dalej.

A na stadionie… komornik?

Spółka Lechia Operator nie wywiązuje się z zobowiązań wobec miejskiej spółki BIEG, która w imieniu miasta jest właścicielem stadionu. Lechia Operator zobowiązała się bowiem w umowie do rocznej zapłaty za dzierżawę stadionu w wysokości 2 milionów złotych. Co miesiąc BIEG wystawia Lechii fakturę. Dziś zadłużenie Lechii Operator wobec BIEG wynosi 280 tysięcy - alarmuje prezydent, który podkreśla, że nie jest to jedyna kwestia, którą zaniedbuje obecny zarządca stadionu. Prezydent ostrzegł wprost, że umowa z operatorem może zostać rozwiązana.

Zdaniem „Gazety Wyborczej” do takiej sytuacji mogłoby dojść, gdyby nie została uregulowana trzecia faktura. Suma 280 tys. dotyczy dwóch – z listopada i grudnia. Trzecia to styczniowa. – Możemy też skorzystać z innego zabezpieczenia w formie poręczenia na milion złotych wystawionego przez spółkę Lechia Gdańsk – mówi Adam Kalata, wiceprezes spółki BIEG 2012. To oznaczałoby, że do klubu wszedłby komornik i zajął majątek o wartości należnej właścicielowi obiektu.

- Skończyły się miłe rozmowy, a zaczęły schody. Sytuacja klubu jest bardzo zła. Oczekuję, że Andrzej Kuchar zacznie podejmować decyzje, jakie powinien podejmować większościowy akcjonariusz. Musimy poznać program naprawczy, który wyprowadzi Lechię z tego kryzysu - wyjaśnia „Gazecie Wyborczej” prezydent Adamowicz.

BetFAN