Rzeszów: Podwójny kłopot ze stadionem żużlowym

źródło: własne | MK

Rzeszów: Podwójny kłopot ze stadionem żużlowym Choć żużlowa Stal nie wystartuje w rozgrywkach zawodowych, to rzeszowski stadion trzeba kimś zapełnić. W przeciwnym razie Rzeszów może zostać zmuszony do zwrotu unijnej dotacji. Co gorsza, kolejne wydatki wymusza remont wschodniej trybuny.

Reklama

Nie tak miało być – można powiedzieć w skrócie. Był projekt budowy stadionu dla 20 tys. widzów, a dziś nie ma komu zapełnić nawet pierwszej jego nowej trybuny, tej na wschodzie. Żużlowa Stal nie dostała ani licencji, ani dzikiej karty na start w I Lidze, czyli w 2019 zawodowego żużla nie będzie, a to on gromadził przy Hetmańskiej zdecydowanie najwięcej widzów.

To ogromny problem dla miasta, ponieważ Rzeszów do 2021 roku musi wykazać całkowitą liczbę gości na stadionie nie niższą niż 210 tys. osób rocznie. W przeciwnym razie miastu grozi konieczność zwrotu dofinansowania z UE na przebudowę, które wynosiło aż 37,5 mln zł (84% inwestycji). To oczywiście czarny scenariusz, zakładający całkowity brak zrozumienia dla trudnej sytuacji sportu zawodowego w Rzeszowie. Już w minionych latach, gdy nie osiągano takiego progu, nie było mowy o zwrocie.

Stadion Stali Rzeszów© Bogdan Szczupaj, StadionMiejski.eRzeszow.pl

Rzeszów musi jednak pokazać, że jak najwięcej dzieje się na stadionie. Nie dziwi więc kolejna edycja udanego projektu, jakim jest Europejski Stadion Kultury. W zeszłym roku koncerty zgromadziły aż 50 tys. widzów pomimo złej pogody, to już sporo.

Z pomocą ma też przyjść sekcja żużlowa ZKS Stal Rzeszów (niezależna od żużlowej spółki, która nie dostała licencji), która chce zgłosić swoją drużynę do Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów. W planie jest też organizacja dwóch, może trzech turniejów towarzyskich. To wciąż zdecydowanie zbyt mało, by myśleć o osiągnięciu unijnego pułapu, jednak okoliczności stoją po stronie Rzeszowa – miasto nie może odpowiadać przed komisarzami UE za fiasko prywatnej spółki żużlowej.

Największy remont od rozbudowy

Niedobór imprez nie jest jedynym problemem Rzeszowa. Wzniesiona w 2012 roku wschodnia trybuna wymaga kolejnych już prac remontowych. Poprzednie, jeszcze z 2012, zrealizowano w ramach gwarancji. Na kolejne trzeba będzie wydać spore pieniądze. Ile dokładnie – dowiemy się 25 stycznia, wtedy bowiem mija termin otwarcia ofert w przetargu na remont dachu oraz dylatacji.

Przeciekający dach ma przejść spore zmiany. Na uzupełnienie lub wymianę czeka 946 m2 membrany, 160 m2 płyt z poliwęglanu, aż 600 m2 obróbek blacharskich oraz 24 uszkodzone wpusty dachowe.

Skala remontu jest na tyle duża, że maksymalny czas realizacji to aż 5 miesięcy (150 dni). Rzeszów liczy jednak, że znajdzie się firma skłonna wykonać pracę o miesiąc szybciej, w 122 dni. Istotnym warunkiem jest również zapewnienie gwarancji na 5 kolejnych lat, by miasto miało wreszcie spokój z problematycznym od lat dachem.

Reklama