Turcja: Erdoğan każe, więc słowo „arena” znika z nazw

źródło: własne | MK

Turcja: Erdoğan każe, więc słowo „arena” znika z nazw Turecki przywódca z dnia na dzień zdecydował, że nie chce widzieć słowa „arena” w nazwach tureckich... aren sportowych. Galatasaray dostosowało się błyskawicznie.

Reklama

Wczoraj, ni z tego, ni z owego prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan stwierdził publicznie, że słowo „arena” nie powinno mieć miejsca w nazwach tureckich obiektów sportowych. Jego deklaracja padła podczas przemówienia w jednej ze szkół zawodowych w Stambule.

Jestem przeciwko „arenom”. Wiecie, co się robi w arenach? Ludzie byli w nich rozrywani przez zwierzęta. Wydałem ministrowi sportu instrukcję i usuniemy to słowo z nazw stadionów. Nie ma czegoś takiego w naszym języku. Sprawdźcie definicję, tak nie może być – powiedział lider Turcji.

Jeśli ktoś miał złudzenia odnośnie dyktatorskich zapędów Erdoğana, to trudno ich nie stracić w takiej chwili. Jego kaprys spowoduje bardzo poważne problemy dla tureckich klubów sportowych i miast, które mają podpisane umowy ze sponsorami, często międzynarodowymi.

Dla przykładu, nowy stadion Beşiktaşu nosi nazwę komercyjną Vodafone Arena (wartą ok. 540 mln zł!) i drugi człon ma tu duże znaczenie. Nie tak dawno Vodafone był wymieniany jako główny kandydat do nazwy London Stadium, a często sponsorom zależy na posiadaniu różnych nazw w różnych obiektach sportowych.

Mimo tak kontrowersyjnych okoliczności już są pierwsze efekty. Dziś Galatasaray ogłosiło, że zatwierdzono zmianę z Türk Telekom Arena na Türk Telekom Stadium. Problem zmiany nazwy stoi jeszcze przed dwoma wielkimi klubami: Beşiktaşem i Trabzonsporem. W pozostałych przypadkach nazwy „arena” były używane głównie umownie, nie zaś oficjalnie.

Turk Telekom Stadium

Reklama