Holandia: Skandal z „polskimi świecami dymnymi”

źródło: własne | MK

Holandia: Skandal z „polskimi świecami dymnymi” Sześć świec tak zadymiło Philips Stadion, że ludzie uciekali z trybun. Klub zapowiada dożywotnie zakazy stadionowe, policja prowadzi dochodzenie. Nie taki powinien być finał akcji „stop zakazom stadionowym”.

Reklama

Wczoraj po południu na Philips Stadion w Eindhoven odbył się szlagierowy mecz PSV – Ajax. Gospodarze wygrali 1:0 i zbliżyli się do wicelidera z Amsterdamu. Jednak uwaga po pojedynku skupia się na zupełnie innym aspekcie widowiska.

Na początku drugiej połowy w północno-wschodnim narożniku zajmowanym przez najgłośniejszych kibiców pojawił się transparent „Stop Stadionverboden” (stop zakazom stadionowym), część protestu grupy Vak T. Spod płacht szybko zaczął wydobywać się gęsty czarny dym.

Na początku spowodował rozbawienie publiczności, ale coraz większa chmura zaczęła kotłować się pod dachem i dusić ludzi na górnych trybunach. Choć cała sytuacja trwała dosłownie 2 minuty, paręset osób uciekło w ciemnościach ze swoich sektorów. Ewakuowano część sektora dla dzieci.

Ostateczny bilans to 15 osób wymagających pomocy medycznej (w tym 4 stewardów i ochroniarz) z powodu obrażeń oczu lub problemów z oddychaniem. Gdyby wybuchła panika, poziom zadymienia mógłby doprowadzić do niebezpiecznych wypadków.

Philips Stadion

Według informacji „Omroep Brabant” na stadionie użyto 6 świec dymnych sprowadzonych najpewniej z Polski. W Holandii takie materiały są zakazane. Policja już wczoraj zatrzymała jedną osobę w tej sprawie, teraz poszukuje kolejnych.

PSV jest wściekłe na swoich kibiców i zapowiada dla sprawców dożywotnie zakazy stadionowe. Stowarzyszenie kibiców PSV mówi… w podobnym tonie. – Każdy ma prawo protestować, w tym radykalni kibice. Ale ta akcja jest niedorzeczna, przekracza granicę i psuje radość ze zwycięstwa – mówi Harrie Timmermans z Supportersvereniging PSV.

Reklama