Komentarz: Wojewoda śląski z opóźnionym zapłonem

źródło: własne

Komentarz: Wojewoda śląski z opóźnionym zapłonem Wojewodowie usilnie przekonują, że zamykanie stadionów to nie kara, a prewencja. Tylko jaki związek z poziomem bezpieczeństwa mają mecze sprzed DWÓCH LAT?! Właśnie nimi podpiera się wojewoda śląski.

Reklama

Od kiedy wojewodowie mają możliwość „prewencyjnego” zamykania stadionów w obawie o bezpieczeństwo widzów, mechanizmy postępowania zostawiają wiele do życzenia.

Wojewodowie małopolski, pomorski czy śląski wsławili się podejmowaniem decyzji w oderwaniu od incydentu, który miał być podstawą do zakwestionowania bezpieczeństwa na stadionie. Swoje kroki podejmowali tygodnie, a nawet miesiące po wydarzeniach, które budziły wątpliwości.

Tym razem ponownie przykład daje wojewoda śląski. Piotr Litwa Wczoraj zamknął stadion GKS-u Katowice na dwa mecze, poczynając od przyszłego tygodnia. To za mało, by klub zdołał się efektywnie odwołać. Czyt. złożyć odwołanie zdąży, ale nikt go na czas nie rozpatrzy, nie uda się udowodnić, że stadion jest bezpieczny. To już niemal typowy zabieg, by uniemożliwić jakikolwiek sprzeciw.

Ale nie sam termin wydania decyzji jest „najlepszy”. Wisienką na torcie jest fakt, za jakie przewinienia wojewoda zamknął stadion przy Bukowej. Poszło o oprawę z początku listopada 2014, ponieważ – najwyraźniej – zaraz po niej nie dało się stwierdzić nieprawidłowości. Oprawa widoczna jest poniżej.

Po czterech miesiącach powody się znalazły. I to jednak nie koniec. W uzasadnieniu zakazu czytamy też: „Na jego wydanie wpłynęły także negatywne oceny bezpieczeństwa i porządku publicznego dotyczące meczów w 2013 roku: GKS Katowice i Zawisza Bydgoszcz, GKS Katowice i Arka Gdynia, GKS Katowice i Zawisza Bydgoszcz, GKS Katowice i Flota Świnoujście.”

Pozostaje zadać wojewodzie pytanie, na jakiej podstawie w ogóle pozwalał organizować mecze GKS-u Katowice z udziałem widzów w 2014 roku, skoro były negatywne oceny bezpieczeństwa za 2013 rok?! Gdzie Pan był, Panie Wojewodo? Albo to miało realne znaczenie dla bezpieczeństwa, albo jest tylko podkładką.

Oczywiście dla cierpliwych pozostaje lektura całego komunikatu o zakazie wydanym przez wojewodę. Można tam znaleźć informację, że ludzie mogli ginąć (tak, jest stwierdzenie o zagrożeniu zdrowia i życia) wskutek wniesienia flag czy lin (!) do ich podnoszenia. To oczywiście bzdura (ktoś musiałby się chyba powiesić na linie) i świadczy wyłącznie o tym, jak niewiele złego dzieje się na tym obiekcie. Coś trzeba było wpisać, więc się znalazło. Przecież nikt nie oczekuje, że urzędnik państwowy czy funkcjonariusze policji będą rzetelnie oceniać stan bezpieczeństwa – ich funkcja opiera się na znalezieniu wymówki pod najwygodniejszą decyzję. Dwa mecze spokoju są? Są.

O co chodzi z zamykaniem stadionów?

W idei zamknięcie stadionu nie jest karą. To zabieg prewencyjny wprowadzony w 2009, który ma być stosowany jako ostateczność dla zapewnienia bezpieczeństwa widzów, jeśli ich zdrowiu podczas meczu mogłoby zagrażać niebezpieczeństwo.

Teoretycznie to uzupełnienie kompetencji samorządu, który już wcześniej mógł wpływać na wpuszczanie lub niewpuszczanie widzów. W praktyce nowa kompetencja została nadana wojewodom wyłącznie dlatego, że prezydenci miast nie chcieli słuchać żądań komend wojewódzkich i za zamykać klubom stadionów za byle przewinienie.

Michał Karaś

Tekst wyraża subiektywną opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, prześlij odpowiedź na adres: michal@stadiony.net.

Reklama