Rosja: Skandal w Kazaniu, fanki rozbierane do naga

źródło: RIA.ru / Itar-Tass.com / RSport.ru / Fratria.ru | opracował:

Rosja: Skandal w Kazaniu, fanki rozbierane do naga Rosyjskie media aż huczą, głos zabierają ministrowie, a kibice Spartaka są wściekli. Przed wejściem na mecz z Rubinem Kazań kobietom kazano zdejmować wszystko, nawet bieliznę.

Reklama

W piątek w Rosji ruszył sezon piłkarski. Na pierwszy ogień poszły dwie potęgi – Rubin Kazań i Spartak Moskwa. Wbrew wielu oczekiwaniom wciąż nie można było rozegrać tego meczu na supernowoczesnej Arenie Kazań, dlatego spotkanie rozegrano na starym Stadionie Centralnym. Dopiero 17 sierpnia, czyli ponad rok po otwarciu (!), Rubin przeprowadzi się na swój nowy stadion.

Jednak porażka gospodarzy 0:4 zeszła na dalszy plan, gdy w weekend zaczęły napływać informacje o skandalicznym traktowaniu kibiców gości. Do Kazania z Moskwy przyjechało ich kilka tysięcy mimo odległości ponad 700km. Na prośbę organizatorów zrezygnowali z przemarszu przez miasto, a Spartak zapewnił, że fani będą zachowywali się dobrze.

Kiedy jednak kibice zaczęli się pojawiać pod bramkami, czekała na nich nieciekawa niespodzianka. Mężczyźni musieli zdejmować buty, a kobiety były wyprowadzane na zaplecze. Tam, według relacji wielu fanek, kazano im się rozbierać do naga, wliczając bieliznę. Kto odmawiał, nie miał prawa wstępu na mecz, choć specjalnie przejechał ponad 700km. Niektóre opowieści są przerażające, ponieważ dziewczyny twierdzą, że były przymuszane. Według relacji Ekateriny Stepanowej niektóre płakały i dygotały.

Stepanowa stała się twarzą sprzeciwu. To ona poinformowała o zdarzeniu duże media, ona udziela wywiadów od kilku dni i ona też wystosowała pisma do najwyższych urzędników w państwie. I nie rozebrała się – odmówiła, zebrała dane policjantów, którzy prowadzili rewizje, a następnie interweniowała u ich zwierzchników. Po trwającej pół godziny interwencji weszła na stadion.

Jej relację potwierdza także niedawna Miss Spartaka, Jewgienija Trusowa, która odmówiła i na stadion nie weszła. – Jestem gotowa bronić praw dziewczyn w każdej instancji. Nie można tego tak zostawić i potulnie słuchać się organizatorów. Nie da się tego nazwać inaczej niż poniżeniem. Jestem pewna, że po takich zdarzeniach część dziewczyn nie będzie już chciała jeździć na mecze – wścieka się Trusowa.

Kobiety są wściekłe, ale znacznie mniejszą wrażliwość wykazuje ministerstwo spraw wewnętrznych Tatarstanu. Linara Dawleczyna z biura prasowego zapewnia, że nic takiego się nie stało. – Inspekcja przed meczem Rubin-Spartak była uprawniona. Przed meczem apelowaliśmy do kibiców, żeby przybyli wcześniej z powodu szczegółowych rewizji. Może ktoś się spóźnił i przez to miał kłopoty. Jeśli prowadzący kontrole oficerowie podejrzewali kogoś [o wnoszenie rac – przyp. red.], mogli szukać bardziej szczegółowo – tłumaczy przedstawicielka ministerstwa.

Inni mają więcej wyczucia. Władze Premier Ligi wszczęły dochodzenie w sprawie wydarzeń i nazwały zachowanie policji przesadną restrykcyjnością. Aleksandr Mejtin odpowiedzialny za bezpieczeństwo w Premier Lidze jeszcze w trakcie kontroli nakazał ich zaprzestanie, gdy tylko został zaalarmowany.

Po co kazano wszystkim przyjść wcześniej, a kobietom nawet zdejmować bieliznę? By upewnić się, że nikt nie wniesie na stadion pirotechniki. I choć nie było żadnego doniesienia o zatrzymaniu kogokolwiek z racą ukrytą w ubraniu, na trybunach pirotechnika i tak się znalazła…

Spartak MoskvaFot: Fratria.ru
Spartak MoskvaFot: Fratria.ru

Reklama