Londyn: Sędzia odrzucił zarzuty, Arsenal i tak dał zakaz

źródło: własne

Londyn: Sędzia odrzucił zarzuty, Arsenal i tak dał zakaz Mick Doherty przekonał się boleśnie, na czym polega problem z tzw. klubowym zakazem stadionowym. Policjanci doradzili jego klubowi, by nałożył zakaz, mimo że stawiane przez nich zarzuty upadły w sądzie.

Reklama

Klubowy zakaz stadionowy to narzędzie stosowane przez polskie kluby bardzo rzadko, choć ustawa z 2009 roku daje możliwość usuwania ze stadionu osób, które zakłócają widowisko. Narzędzie budzi wątpliwości co do zgodności z konstytucją, ponieważ klub występuje w roli oskarżyciela i sądu jednocześnie. W pierwotnym projekcie ustawy nie było nawet możliwości odwołania, dopiero później powstała opcja zaskarżenia zakazu.

Polskie rozwiązanie wzorowane jest m.in. na tym z Anglii. Tyle że i tam nie brakuje przypadków co najmniej dyskusyjnych. Mick Doherty od lat kibicuje Arsenalowi, od lat też organizował na Emirates Stadium imprezy, dzięki którym finansował miejscowy klub bokserski. Dzięki niemu udało się uzbierać ok. 140 tys. funtów na funkcjonowanie klubu.

W listopadzie 2012 roku Mick wziął udział w bójce w jednym z pubów, kilka godzin po meczu. Pobił się ze znajomym w trakcie kłótni, jednak policja uznała to za przestępstwo związane z meczem i wniosła sprawę do sądu o nałożenie zakazu stadionowego. Sędzia sprawę odrzucił, uznając za niemającą związku z meczem. Kibic Arsenalu przyznał się do udziału w bójce i odpracował prawie 200 godzin prac społecznych. Złożył też rezygnację z pracy w klubie bokserskim, jednak został poparty jednoznacznie przez członków i pozostał na stanowisku.

Jednak policja poszła dalej, wnosząc do Arsenalu o nałożenie zakazu uczestnictwa. Klub na wniosek przystał i zakazał Mickowi udziału w meczach. Ten odwołał się do klubu, ponieważ brak wstępu na Emirates oznaczał brak możliwości organizacji przez niego imprez na rzecz instytucji non-profit.

Od sprawy minęło ponad półtora roku. Mick interweniował w Metropolitan Police i dowiedział się, że Arsenal został wprowadzony w błąd przez policjantów, którzy nie poinformowali klubu, że sąd odrzucił ich zarzuty. Sprawę analizuje wydział wewnętrzny policji, a w sprawie zdjęcia zakazu powstała specjalna petycja, pod którą podpisało się prawie 2 tysiące osób.

Jednak Arsenal nie chce do dziś zdjąć zakazu nałożonego bez żadnej podstawy. Pierwotna decyzja została podjęta na podstawie dowodów i konsultacji z Metropolitan Police. Klub nie zamierza jej w tej chwili zmieniać – tak brzmiało stanowisko Arsenalu w 2013 roku i tak brzmi również teraz…

Reklama