Pirotechnika: Naga prawda o kontrolach bezpieczeństwa

źródło: własne

Pirotechnika: Naga prawda o kontrolach bezpieczeństwa Niewiele jest akcji, którymi kibice tak trafnie podkreślają kuriozalność kontroli na bramkach. Bo choćby nie wiadomo jak skrupulatna ta kontrola była, materiały pirotechniczne da się na stadion wnieść. Nawet... nie mając ubrań.

Reklama

O niecodziennym proteście kibiców szwajcarskiego FC Basel zrobiło się głośno na całym świecie w ostatnich dwóch dniach za sprawą poniższego zdjęcia. Jednak wcale nie pochodzi ono z niedzielnego meczu z FC Zurich, jak sugerują niektóre zachodnie media. W niemieckojęzycznym Internecie krążyło ono bowiem o tydzień dłużej – od spotkania wyjazdowego FCB w Sankt Gallen.

FC Basel protestFot: Peter Moser / EQimages

Tu warto dodać, że kibice z Bazylei mają różne doświadczenia z miastem u granicy Liechtensteinu. Niektórzy mówią, że jest tam najgorsza publika w lidze. I wzajemnie – w Sankt Gallen wiedzą, że FC Basel oznacza kłopoty. Organizatorzy nie umieli już wcześniej zapobiec wnoszeniu pirotechniki w bieliźnie, a w 2011 roku doszło nawet do niewielkich rozruchów po tym, jak policjanci aresztowali jednego z 1100 przyjezdnych za zasłonięcie twarzy.

W niedzielę 3 sierpnia kibice z Bazylei znów przyjechali w bardzo licznej grupie, ale na AFG Arenę przeszli już w mało spodziewany sposób. W proteście przeciwko bardzo skrupulatnym kontrolom przed wejściem na stadion większość z grupy szła ulicami miasta jedynie w butach, czapkach i bieliźnie. Co prawda tradycyjnie mieli ze sobą wiele flag, ale większość z nich była zwinięta przed meczem. Jedynie niewielkie płótno życzące gospodarzom rychłego spadku oraz duży transparent opisujący cały marsz były rozwinięte. Na płótnie widniał napis „Intimkontroll wahn sinn”, czyli w bardzo luźnym tłumaczeniu „Intymne kontrole nie mają sensu”.

FC Basel protest

Większość mediów opisała jedynie fakt samego marszu, ale chyba niewielu dziennikarzy wyczuło ironię, jaką chcieli wskazać kibice. Okazuje się bowiem, że mimo wejścia na stadion większości z nich w samej bieliźnie, sektor przyjezdnych podczas meczu i tak rozświetliła pirotechnika. I to nie zimne ognie, oni wnieśli fajerwerki. Zresztą, zobaczcie sami...

FC Basel protest

Komentarz Stadiony.net: Protest kibiców FC Basel to kolejny argument dla zwolenników legalizacji pirotechniki. Bo choć publicyści i – co ważniejsze – eksperci w dziedzinie bezpieczeństwa i ruchów kibicowskich wskazują, że fani zawsze znajdą sposób na wniesienie pirotechniki, niektórzy prawodawcy i organizatorzy imprez wymyślają coraz to nowe sposoby, by penalizować takie zachowania. Dość wspomnieć krytykę ze strony bydgoskiej policji po tym, jak kibicom Zawiszy udało się wnieść race. Szkoda, że stróże prawa nie podpowiedzieli klubowi, jak miałby temu zapobiec, skoro nie udaje się to nigdzie na świecie.

Warto przy okazji przypomnieć też o Gdańsku, gdzie niedawno wojewoda Ryszard Stachurski zagroził zamknięciem PGE Areny za race. W odpowiedzi kibice napisali mu na trybunach „Ty się Rysiu nie spinaj, nie ma o co!” i... odpalili pirotechnikę po raz kolejny. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że pewnie nie pojawiłaby się żadna raca na ostatnim meczu, gdyby nie chęć zripostowania gróźb wojewody. Czy władze naprawdę nie wiedzą, że wymyślanie kolejnych obostrzeń i gróźb to tylko woda na młyn (czy raczej: nowe wyzwanie) dla ludzi, którzy tym bardziej będą chcieli im utrzeć nosa? W krajach z legalną pirotechniką jest pod tym względem znacznie spokojniej...

Reklama