Komentarz: Naczelny Sąd Administracyjny popiera karanie niewinnych ludzi. Prewencyjnie

źródło: własne

Komentarz: Naczelny Sąd Administracyjny popiera karanie niewinnych ludzi. Prewencyjnie To co, że zamiast karać winnych, karze się też tysiące innych ludzi? Oj tam, oj tam – mówi Naczelny Sąd Administracyjny, który uważa, że wszystko jest OK. Doszliśmy do punktu, w którym bezradność wymiaru sprawiedliwości będziemy zwalczać karami zbiorowymi. I to nie za czyn dokonany, ale prawdopodobny. Nie tego uczyli nas w szkole o demokracji…

Reklama

Temat nie jest nowy (i z góry przepraszam tych, którzy nie chcą o nim znów czytać), bo przepisy zezwalające wojewodom na zamykanie stadionów na wniosek policji weszły w życie już po pamiętnym finale Pucharu Polski z 2011. Zaraz potem karę zastosowano wobec Zagłębia Lubin, które musiało grać przy pustych trybunach z Wisłą Kraków za to, że ktoś kiedyś źle się zachowywał i nie został ukarany. Ucierpiały też Widzew, Lech, Legia i kilka innych klubów. Co ciekawe, poza „pokazówką” z okresu po finale przepis prawie w ogóle nie był używany. Całe szczęście!.

Oczywiście samo działanie przepisu zezwalającego wojewodom za zamykanie stadionów to kuriozum, skoro jednego dnia stadion sprawdza miejska policja i jest bezpieczny, a drugiego policja wojewódzka i stadion zagraża bezpieczeństwu widzów. Wojewoda więc zamyka go, ale robi to nieopatrznie zanim jeszcze dostaje policyjną opinię (tę drugą, negatywną, rzecz jasna), która jest jedyną podstawą dla jego decyzji. Czyli zamyka go nielegalnie…

Ale nie w oczach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które za wojewodami stanęło murem i odrzuciło odwołania wszystkich klubów, bo i prawie wszystkie się odwołały (poza Gryfem Wejherowo, który tym samym wykazał się najwyższą świadomością „jak to działa” i pewnie nie miał złudzeń). Co wytrwalsi odwoływali się dalej, wierząc, że ktoś w tym kraju musi, do cholery, znać Konstytucję i uwzględniać jej zapisy. Do grudnia wojewódzkie sądy administracyjne uwaliły też Widzewa i Zagłębie Lubin.

Ten ostatni klub nie dał jednak za wygraną i poszedł tak wysoko, jak się da. Do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Poszedł z wiarą, że nie można zamykać stadionu dla wszystkich, gdy potencjalnym zagrożeniem jest mała grupka, za której rozpracowanie i powstrzymanie ktoś bierze pieniądze od podatników. Ale teraz Zagłębie dowiedziało się, że można. Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie, w którym potwierdził, że wojewoda w celu zapobieżenia niepożądanym zachowaniom może zakazać zachowań… wszystkich.

Czyli dla pozbycia się ze stadionu marginesu agresywnych ludzi (żeby agresywnych! tu chodzi nawet o pirotechnikę) można w myśl polskiego prawa pozbyć się absolutnie wszystkich widzów. Rodzin, dzieci, seniorów, niepełnosprawnych. Wtedy nie ma problemu z takimi głupotami jak identyfikacja, monitoring czy po prostu PRACA, jaką powinien wykonywać wymiar sprawiedliwości. Ot, uznajmy wszystkich za winnych i po sprawie! Boże, jakie to proste…

Bardzo podoba mi się zdanie z komunikatu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych jeszcze do decyzji sądu wojewódzkiego, poprzedzającej tę obecną. „Wyrok sądu pokazuje, iż wojewoda dolnośląski i minister spraw wewnętrznych działali w ramach swoich ustawowych uprawnień, a decyzje o zamknięciu stadionów były podjęte w trosce o bezpieczeństwo kibiców i piłkarzy”. Fakt, przecież najbezpieczniej dla kibiców jest, kiedy zostają w domu i nie mają innego wyboru. Wyraz troski, nie ma co.

Może więc uznajmy ich za winnych zanim jeszcze coś zrobią? Bo i taka możliwość znalazła się w orzeczeniu NSA. Prewencyjne zamykanie stadionów – ot, na wszelki wypadek. Zdaniem Sądu wojewodowie mogą zdecydować o zamknięciu widowni, kiedy tylko w oczach policji istnieją przesłanki by podejrzewać, że coś może się stać. Przepraszam, a jak uzyskać pewność, że na stadionie o pojemności 40 tys., w tłumie podekscytowanych ludzi nic się nie stanie? Skoro nawet na Euro 2012, gdzie w opinii policji miało być sielsko jak na wiosennym pikniku, na murawy poleciało więcej rac niż w porównywalnej liczbie meczów krajowych!

Wypada czekać na wprowadzenie równie zgodnych z polską konstytucją metod, jak prewencyjne aresztowania i zakazy stadionowe za coś, co być może ktoś by zrobił, gdyby nie został na czas powstrzymany? I niech jedyną przesłanką będzie opinia policji, która otrzymawszy możliwość bezkarnego unikania ciężkiej pracy na pewno nie będzie z niej korzystać…

Tekst wyraża subiektywną opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, prześlij odpowiedź na adres: michal@stadiony.net.

Reklama