Londyn: Śmierć kibica na Wembley

źródło: Guardian.co.uk / Mail.co.uk

Szokujące wieści płyną z brytyjskich mediów. 44-letni mężczyzna został pobity i dostał ataku serca na Wembley, przed meczem Anglia-Walia. Zmarł w szpitalu. Ruszyło śledztwo, a zarzut zabójstwa mogą usłyszeć jego krajanie.

Reklama

Ok. 19:20 lokalnego czasu policja w Londynie otrzymała zgłoszenie, że na promenadzie Wembley został pobity mężczyzna. Ofiara ataku to najpewniej Mike Dye, 44-letni kibic Cardiff City – policja jeszcze nie potwierdziła jego tożsamości, choć uczynił to klub, federacja kibiców i większość mediów. Fan był już na terenie stadionu, gdy został zaatakowany. Upadł na ziemię, a wskutek napaści odniósł poważne obrażenia głowy i dostał ataku serca. Został przewieziony do szpitala, ale zmarł o 20:50.

Motyw ataku nie jest znany, ale wyklucza się napaść na tle narodowościowym. Choć Anglicy i Walijczycy nie przepadają za sobą, w śledztwie już zatrzymano sześciu podejrzanych i wszyscy są z Walii. Nie są to jednak kibice zantagonizowanego z Cardiff zespołu Swansea City - podkreśla londyńska policja, by nie zaogniać sytuacji między kibicami obu drużyn. „Daily Mail” sugeruje, że mogą to być porachunki chuligańskie, ponieważ mężczyzna w latach 80. wdawał się w bijatyki.

Jak przypomina „Guardian”, to trzecia ofiara śmiertelna w meczach na terenie Anglii w ostatnich 10 latach. Rok temu w spotkaniu Stoke City – Blackburn Rovers zginął kibic trafiony koszem na śmieci na zapleczu trybun. Z kolei w 2003 roku w bijatyce z udziałem ok. 100 chuliganów zginął steward w meczu Aston Villa – QPR.

Reklama