Nowy: Stadion, który udaje fort

źródło: własne

Otacza go mur parokrotnie wyższy od trybun, a w narożnikach stoją wielkie baszty. Tyle że zamiast łuczników (tak, tak – okienka dla nich też są), z baszt wysuwają się... maszty oświetleniowe, które w dzień chowają się w konstrukcji. Z pewnością jeden z najdziwniejszych stadionów na świecie.

Reklama

Madinat ash Shamal znaczy po arabsku „Miasto Północy”, bo i jest najdalej na północ wysuniętym ośrodkiem Kataru. Tworzy je zaledwie kilkanaście ulic, a łączna liczba mieszkańców ledwie przekracza 5000. Jeśli nazwa miasteczka coś Wam mówi, to pewnie ze względu na planowaną budowę jednego ze stadionów Mundialu 2022. To ewenement – stadion podczas imprezy będzie kilkakrotnie większy od ośrodka, przy którym powstanie.

Ale już teraz stoi tam obiekt bardziej niezwykły. Powstawał w latach 2008-2011 na południowych przedmieściach. Choć słowo przedmieścia jest tu nie na miejscu – wokół niego nie ma dosłownie nic poza zbudowanymi przy okazji dwoma boiskami treningowymi (jedno z bieżnią) i siedzibą klubu Al Shamal SC. Razem z parkingami kompleks zajmuje ok. 160 000 m2, czyli... jakieś 5% miasta.

Al Shamal StadiumFot: Murali Valooran

Stadion jest mały i skromny – 5000 miejsc na czterech odkrytych trybunach, bez krzesełek. Dodajemy go jednak do bazy ze względu na formę, w jaką go „ubrano”. Obiekt swoją architekturą imituje bowiem jeden z nielicznych miejscowych zabytków – położony kilka kilometrów na południe fort w Zubarze. Trybuny mają od 6 (najniższa, za bramką) do 11 rzędów (obie wzdłuż boiska) i są ok. trzykrotnie niższe niż kamienny mur, który je otacza.

W narożnikach z kolei stoją wysokie baszty o układzie identycznym do tego z Zubary – trzy na planie koła i jedna o podstawie prostokątnej. Tyle że w odróżnieniu od oryginalnego fortu ten ma w basztach ukryte teleskopowe maszty oświetleniowe. Wieczorem można więc rozgrywać na nim mecze przy sztucznym świetle (cały obiekt jest wtedy atrakcyjnie oświetlony także z zewnątrz), a w dzień w niczym nie przypomina stadionu, poza srebrnym napisem na jednej z fasad. Są „niby-okienka” dla ewentualnych obrońców twierdzy, jest też sztuczny nasyp, na którym ten „fort” stoi.
Zresztą, nasyp jest regularnie zraszany, by zawsze miał zieloną trawę, której dokoła brakuje.

Dzięki zdjęciom Muraliego Valoora możemy jako pierwszy serwis o tej tematyce opisać Wam obiekt z bliska. Zapraszamy!

Reklama