Nowe stadiony: Southend, Hartlepool, Yeovil

źródło: własne

Jeden zbombardowany przez niemiecki sterowiec, jeden zamieniony podczas wojny w magazyn, a potem w... śmietnisko. I jeden całkiem nowy, bez wielkiej historii. Oto najnowsze dodatki do bazy angielskich stadionów!

Reklama

Huish Park

W odróżnieniu od ogromnej większości brytyjskich stadionów ten nie ma za sobą długiej historii. Powstał dopiero w 1990 roku i zastąpił zlokalizowany w innej części miasta niż stary The Huish, w miejscu którego stoi dziś Tesco.

Huish Park po poprzedniku ma tylko nazwę. Stadion tworzą cztery niezależne trybuny, z których dwie wzdłuż boiska są niemal identyczne. Różni je infrastruktura – główna ma szatnie, ławki rezerwowych i lożę VIP, a przeciwległa podwieszoną pod dachem lożę prasową. Za bramkami stoją dwie mniejsze trybuny z miejscami stojącymi. Ta dla kibiców gospodarzy jest zadaszona, a po drugiej stronie nie ma dachu, za to w najbliższych latach ma powstać zupełnie nowy sektor dla 3500 widzów, tym razem już z krzesełkami.

Victoria Park

20 lat zanim w Polsce powstał pierwszy klub piłkarski w Hartlepool już postawiono stadion w miejscu dawnego kamieniołomu. W jego historii jest wiele bardzo ciekawych i czasem niecodziennych zdarzeń. Choć był wolny od chuligaństwa i wypadków, doczekał się niemieckiego bombardowania ze... sterowca podczas I wojny światowej. Tutaj też słynny trener Manchesteru United przeżył jeden z najbardziej ekscytujących meczów w swoim życiu, kiedy w 1957 przyjechał walczyć z Hartlepool w Pucharze Anglii (3:4 dla United).

Dziś Victoria Park bardzo różni się od pierwotnego stanu nie tylko z powodu bombardowania, ale też wielu modernizacji, jakie obiekt przechodził w związku ze wzrostem zapotrzebowania i coraz wyższymi wymogami. Dlatego rekord frekwencji to wciąż wynik pamiętnego meczu z Manchesterem (17 264) i nic nie zapowiada, by miało się to zmienić – dziś obiekt mieści tylko 7856 osób.

Roots Hall

Najpierw był tu stadion, potem magazyny na czas wojny, potem śmietnisko, a potem znów stadion. I tak stoi do dziś. Zaczęło się w 1906 roku, kiedy utworzony właśnie Southend United rozgrywał w tym miejscu swoje mecze. Kiedy jednak wybuchła I wojna światowa, piłkarze musieli opuścić to miejsce, które zostało przeznaczone na magazyn. Southend United nie wrócili przez kolejne dekady na swoje miejsce, grając na innych obiektach. W końcu w 1952 roku klub zamarzył o własnym obiekcie i wybór padł na bardzo tanią działkę po dawnej siedzibie. Tanią, bo po wojnie powstało tam wysypisko śmieci i po zakupie gruntu w 1952 roku trzeba było przez rok usuwać odpady zanim budowa ruszyła.

A kiedy już ruszyła, trwała latami. Kiedy w 1954 r. otwierano arenę, część trybun czekało jeszcze sporo pracy przed doprowadzeniem do stanu używalności. Dopiero w latach 60. udało się ukończyć budowę, włączając w to ogromną 72-rzędową trybunę południową i sztuczne oświetlenie.

W 1979 roku obiekt doczekał się niepowtórzonej do dziś liczby 31 033 widzów, którzy oglądali mecz pucharowy z Liverpoolem. Niestety później zespół popadł w tarapaty i musiał sprzedać najbardziej imponującą trybunę, instalując w 1994 roku na jej miejsce znacznie mniejsze, dwupoziomowe sektory. Dziś, jak prawie 60 lat temu, Southend United rozglądają się za możliwością przeprowadzki na nowy obiekt, ale mimo posiadania projektu i pozwolenia od czterech lat, nie udało się dotąd wbić pierwszej łopaty pod 22-tysięczny obiekt.

Reklama