Kraków: Co jest nie tak z przepustowością bram?

źródło: NaszeMiasto.pl / "Gazeta Krakowska"

Choć Stadion Józefa Piłsudskiego zapełnił się tylko w 2/3, niektórzy kibice wchodzili na obiekt dopiero w trakcie pierwszej połowy. Kolejki pod trybuną wschodnią były bardzo duże już na 40 minut przed meczem – alarmuje „Gazeta Krakowska”.

Reklama

Kiedy dziennikarz „Gazety Krakowskiej” Piotr Rąpalski pojawił się pod stadionem przy Kałuży na 40 minut przed meczem, kolejka osób oczekujących na wstęp przed poszczególnymi bramami trybuny wschodniej (zajmowanej przez najbardziej zagorzałych) sięgała kilkudziesięciu metrów.

Na 5 minut przed meczem sektory na wschodzie obiektu są już prawie pełne, ale na północy przeciwnie. Dopiero w trakcie spotkania się zapełniają. Dlaczego? - Niestety, nie ma możliwości stworzenia dodatkowych wejść do sektorów. Kolejka mogła być wynikiem tego, iż nie działała jedna brama prowadząca do sektora B. Już jest naprawiona - informuje „Krakowską” Przemysław Urbański, rzecznik Cracovii.

Według klubu sytuacja ulegnie znaczącej poprawie, gdy kibice nauczą się wchodzić na stadion. Dziś większość pojawia się na 15-20 minut przed spotkaniem, tymczasem każdą osobę trzeba zidentyfikować. Pod kołowrotem może się pojawić tylko jedna osoba, w przeciwnym razie kamery biometryczne mają problem z weryfikacją twarzy, co spowalnia proces wpuszczania. Do tego wielu kibiców dopiero rejestruje się w systemie, co sprawia, że nawet przy wcześniejszym pojawieniu się przed stadionem, i tak proces zapisywania się w bazie trwa do samego spotkania i ruch kumuluje się przed samym meczem.

Reklama