Stadion w Norymberdze ciągle skacze

źródło: własne

Od przebudowy w 2005 roku sytuacja powtarza się na okrągło. Kibice zaczynają skakać, a trybuna buja się wraz z nimi. Choć oficjalnie nie ma zagrożenia, władze stale podejmują kroki, by zniwelować wahania. Zainstalowali podpory, wyrzucili ultrasów. A stadion skacze dalej...

Reklama

Frankenstadion (sponsorzy wolą easyCredit-Stadion, a ultrasi Max-Morlock-Stadion) powstał w 1928 roku, a ostatnią dużą modernizację przeszedł w latach 2003-2005. Gruntowna przebudowa pozwoliła zachować nietypowy, ośmiokątny kształt, a jednocześnie powiększyła trybuny do ponad 47 000 widzów. Architekci zadaszyli całą widownię i spełnili wymogi FIFA stawiane obiektom Mundialu 2006. Projektantom z biura Hentrich-Petschnigg & Partner Architekten niechcący udało się jednak zrobić coś jeszcze. Oto co:

Kibice skupieni wokół grupy Ultras Nuernberg '94 zajęli górny narożnik trybuny północnej, Sektor 8. Sami szacują swoją liczebność na meczach na ok. 3500 aktywnie dopingujących. Ale jak widać powyżej, nawet skromniejsza grupa podczas mało popularnych meczów jest w stanie wprawić trybunę w ruch.

Pierwsze ruchy górnej trybuny zaobserwowano zimą 2005, wkrótce po zajęciu sektora przez kibiców. Odpowiedzialne za stadion władze miejskie uspokajały, że projekt uwzględnia takie odchylenia i nie ma zagrożenia. Aż na kibiców siedzących niżej zaczęły spadać kawałki betonu, kruszące się z trybuny podczas rytmicznych skoków tłumu. Niektóre miały podobno wielkość pięści. Oczywiste więc, że groziły kibicom stojącym niżej obrażeniami.

Trzęsą się też trybuny w Poznaniu i Krakowie. Skakać, czy nie skakać? Skomentuj na facebooku »

I choć zarówno samorządowcy, jak i projektanci utrzymywali, że nie ma zagrożenia, w komentarzach medialnych pojawiał się strach. By obawy uspokoić, a trybunę unieruchomić, zainstalowano dodatkowe, stalowe podpory. Miały amortyzować ruchy i utrzymywać konstrukcję na miejscu. Na inwestycję w kwietniu 2006 wydano 168 000 €.

Zmiany jednak najwyraźniej nie na wiele się zdały, bo operator stadionu zaczął naciskać na zagorzałych kibiców, by ci zmienili sektor na dolny. Tam nie niepokoiliby nikogo. Fani jednak nie mieli zamiaru uginać się pod namowami. Po negocjacjach udało się wreszcie znaleźć kompromis. Fani przenieśli się na początku 2010 roku z Sektora 8 na Sektory 1 i 3 (po drugiej stronie trybuny, na dole). Klub wcześniej przemodelował je tak, by były to zgodne z oczekiwaniami miejsca stojące. I o ile „młyn” gospodarzy się przeniósł, o tyle problem nie znikł:

Tak trybuną ruszali kibice Hansy Rostock w 2008 roku. Nie północną, a południową, bo tam jest sektor gości. Nie ma nic niezwykłego w tym, że zaprojektowana w ten sam sposób trybuna zachowuje się analogicznie do tej po drugiej stronie stadionu. Bardziej dziwi fakt, że nikt się nią wcześniej nie zajął. To jednak można zrzucić na aktywność kibiców – ci w sektorze gości dużo rzadziej i mniej licznie skaczą. Przynajmniej za zwyczaj. W minioną niedzielę do Norymbergi zjechali jednak fani Borussii Dortmund. Klub jest „w gazie”, a jego kibice jak zawsze bardzo liczni. Kolejny triumf, tym razem nad 1.FC Nuernberg, świętowali podskokami.

Przedstawiciel miejskich władz, Ronald Höfler, mówił po obejrzeniu tego filmu dziennikowi „Bild”: - To wygląda groźnie, ale takie nie jest. W trybunach zamontowano specjalne amortyzatory. Dzięki odpowiedniemu układowi kolumn energia znajduje ujście.

Właśnie mija 5 lat, od kiedy zaczęto obserwować niepokojące drgania na trybunach. Władze z jednej strony zapewniają, że skaczący kibice nie powodują zagrożenia, z drugiej robią wszystko, by kibice nie skakali, a trybuny nie podążały za nimi. Dziś tłumaczą ruch trybun dokładnie tak samo, jak to robiły 5 lat temu. I pewnie za rok lub dwa znów będą reagować na niepokojące nagrania umieszczone w Internecie.

Reklama