Szkocja: Nowy stadion albo koniec Hearts?

źródło: Guardian.co.uk

Aspiracje były wielkie – nowoczesny stadion, europejskie puchary i przełamanie dominacji Celtiku i Rangers. Nadmuchany parę lat temu przez bałtycki kapitał balon może jednak pęknąć z wielkim hukiem. Właściciele mówią: „Albo będzie pomoc, albo staną się kolejnym małym klubem”.

Reklama

Stali czytelnicy pewnie pamiętają jeszcze przedstawiony w 2007 roku projekt nowej głównej trybuny Tynecastle. Efektowna dwupoziomowa konstrukcja, bardzo bogata infrastruktura i szerokie zaplecze z hotelem i biurowcem tuż za trybuną. Tak miał wyglądać pierwszy krok do budowania wielkiego Heart of Midlothian w Edynburgu. Później kolejne rozbudowy i ostatecznie nowoczesny stadion na jakieś 40 000 miejsc.

Miał tu powstać klub, który będzie rywalizować jak równy z równym z europejską czołówką. Niestety ta rywalizacja skończyła się na towarzyskim meczu z Barceloną. Zespół jest w poważnych długach, a jego litewski właściciel w czwartek spłaci 10 z 25 mln funtów, jakie klub zalega wierzycielom. Efektowna trybuna miała być gotowa w grudniu tego roku, ale na Tynecastle wciąż straszy 96-letnia konstrukcja, która przestała spełniać wymogi.

Imponujący plan budowy 10 000 nowych miejsc najpierw odchudzono, bo koszt 51 mln funtów okazał się za duży, a teraz może zostać zarzucony całkowicie. Okazuje się, że inwestycja po odchudzeniu może wcale nie dać klubowi niezbędnego zastrzyku gotówki, a lepszą opcją jest budowa zupełnie nowego stadionu w innej części Edynburga.

Taka decyzja z pewnością zabolałaby tradycyjnie związanych z Hearts kibiców w zachodnim Edynburgu, bo już raz oprotestowali przeprowadzkę na znacznie większy narodowy stadion rugby Murrayfield. W poszukiwaniu nowego obiektu nie pomagają też władze miasta, które chcą widzieć Hearts tam, gdzie są od wieku. Litwini są wściekli. Dyrektor klubu, Sergejus Fedotovas stwierdził: Spotykamy się z takim nastawieniem: ‘Skoro już tu jesteście, dajcie nam co tylko możecie i nie oczekujcie nic w zamian’. Nie wiem jak długo ludzie na Litwie będą cierpliwi i będą dawać prezenty w postaci gotówki la Edynburga i Wielkiej Brytanii.

Fedotovas ma na myśli nie tylko problemy z nową trybuną, która nie ruszyła od 4 lat, czy z nowym stadionem w innym miejscu. Odniósł się również do problemów, jakie litewscy bankierzy związani z Hearts mają z wejściem na rynek brytyjski. Należący do Władimira Romanowa bank Ukio Bankas nie doczekał się mimo prób pozwolenia na działanie na Wyspach.

Fedotovas posunął się nawet do groźnego sformułowania na pograniczu szantażu. - To duży klub dla Szkocji, z długą tradycją. Ale jeśli nie dostaniemy pomocy, musimy ponownie rozważyć naszą inwestycję, a Hearts staną się wtedy kolejnym małym klubem - powiedział dyrektor, cytowany przez "Guardiana".

Reklama