Śmierć na słynnym obiekcie w Chicago

źródło: Gather.com; autor: michał

23-letni kibic spadł z wysokości 10 metrów na plac przed historycznym stadionem Soldier Field w Chicago. Pojawiło się pytanie, czy to z powodu źle przeprowadzonej modernizacji. Wszystko wskazuje jednak na nieszczęśliwy wypadek – pisze serwis Gather.com.

Reklama

Podczas niedzielnego meczu ligi NFL 23-letni Stuart Haverty przeszedł przez barierkę między historycznymi kolumnami na fasadzie Soldier Field w Chicago. Według relacji znajomych, chciał się napawać widokiem, paląc papierosa. W pewnym momencie spadł jednak na twardą powierzchnię placu 10 metrów niżej. Zginął na miejscu.

Początkowo podejrzewano, że było to samobójstwo, jednak wszystko wskazuje, że do tragedii doszło wskutek nieuwagi. Nie trzeba było jednak czekać długo na pierwsze komentarze odnośnie poziomu bezpieczeństwa na stadionie.

fot: Robert Rice

Dla niektórych stały się one pretekstem do kolejnej krytyki modernizacji z 2003 roku. Wtedy to historyczny stadion otrzymał nowe trybuny, które zintegrowano z historyczną fasadą. Jednocześnie kibice po raz pierwszy otrzymali wstęp między kolumny fasady. To właśnie stamtąd spadł Haverty. Wcześniej to połączenie powodowało tylko zgrzyty natury estetycznej (m. in. usunięcie stadionu z listy zabytków), teraz doszły wątpliwości co do bezpieczeństwa.

Wszystko wskazuje jednak na to, że to nie sama modernizacja przyczyniła się do wypadku. Dość powiedzieć, że to pierwszy podobny wypadek od ukończenia prac 7 lat temu. Według ekspertów pracujących nad sprawą, był to po prostu nieszczęśliwy wypadek.

To już druga podobna tragedia na amerykańskich obiektach sportowych w ciągu tygodnia. Kilka dni wcześniej z jednej z lóż w hali Staples Center w Los Angeles wypadło 2-letnie dziecko. Spadło z wysokości 15 metrów, ponosząc śmierć na miejscu.

Reklama