Poznań: Przyjazny czy wrogi niepełnosprawnym?

źródło: "Głos Wielkopolski" / NaszeMiasto.pl

Zgodnie z wymogami na Stadionie Miejskim przewidziano 266 miejsc dla niepełnosprawnych na wózkach. Co z tego, jeśli tylko do 68 z nich można na wózku dojechać? Z kolei windy i toalety dla niepełnosprawnych są według radnych za małe – pisze „Głos Wielkopolski”.

Reklama

Radny PO Michał Tymczak krytykuje rozwiązania służące niepełnosprawnym na stadionie Lecha. - Na wyższe kondygnacje wózkiem się nie. Nie ma odrębnych ciągów komunikacyjnych dla niepełnosprawnych. Poza tym windy są za wąskie i wózkiem nie można nawrócić. Sam widziałem, jak poseł Jan Filip Libicki, który ma przecież dość wąski wózek, podczas koncertu Stinga nie mógł w windzie zawrócić. Myślę, że niektóre wózki w ogóle do windy nie wejdą – wylicza w rozmowie z „Głosem Wielkopolski”. Brak dostępu do niektórych miejsc sprawia, że do 198 z 266 stanowisk dla niepełnosprawnych na wózkach da się dojechać.

Według Tymczaka takie problemy są winą projektantów z firmy Modern Construction Systems, którzy nie zastosowali się do rozporządzenia ministra infrastruktury i budownictwa z 2002 roku. Twierdzi, że zgłaszane już architektom błędy nie są poprawiane – w ostatnim czasie na budowie był trzykrotnie, ostatni raz w poniedziałek.

Zdaniem Ryszarda Śliwy, przewodniczącego komisji sportu, rozwiązania są nieracjonalne. - Teoretycznie wszystko jest, ale bez sensu pomyślane - podsumowuje Śliwa, cytowany przez „Głos Wielkopolski”.

Przed oskarżeniami broni się projektant stadionu, Wojciech Ryżyński. Jego zdaniem, wszystkie wprowadzone rozwiązania były wielokrotnie dyskutowane, a obiekt z całą pewnością jest przyjazny niepełnosprawnym.

Reklama