Stadion „Pucharu Narodów” w rozpadzie

źródło: GBC

Powstał tylko trzy lata temu, a już wymaga poważnych nakładów finansowych. Dach przecieka jak sito, konstrukcja jest zagrzybiała, infrastruktura zniszczona lub niedokończona. Czemu? Bo Chińczycy na Puchar Narodów Afryki zrealizowali tylko 65% planowanych prac.

Reklama

Polsce przed Euro 2012 taka sytuacja nie grozi, ale gdy Ghana gorączkowo przygotowywała stadiony na Puchar Narodów Afryki 2008, trwała gorączkowa walka z czasem. Budżet był skromny, o czym może świadczyć już fakt, że w dwóch miastach zbudowano identyczne stadiony piłkarskie – w Tamale i Sekondi.

Ten drugi dziś jest w fatalnym stanie i wymaga prac modernizacyjnych. A właściwie – remontu i dokończenia budowy, która w 2007 roku wcale się nie skończyła. Została po prostu wstrzymana ze względu na zbyt bliski termin imprezy. Chińska firma Consar Construction Company zrealizowała tylko 65% inwestycji.

I tak, dach przecieka w tak wielu miejscach, że ghańskie media porównują sytuację widzów z siedzeniem pod prysznicem. A co spadnie na betonową konstrukcję, spływa do pomieszczeń pod trybunami. Szatnie dla zawodników są kompletnie zniszczone przez wilgoć, ławki rezerwowych są w kawałkach, a do miasta nie mogą przyjechać żadne większe zawody lekkoatletyczne, ponieważ nie ma bieżni do rozgrzewki.

Reklama