Poznań: Pojawiła się trawa, ale Lech nie wierzy

źródło: Przegląd Sportowy

Podczas gdy władze miejskie walczą z czasem, wciąż twierdzą, że wszystko idzie zgodnie z planem. Lech w te zapewnienia nie wierzy i podpisuje umowę z Bydgoszczą - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

Reklama

Od czwartku przy Bułgarskiej pojawiają się wałki z trawą. Przed koncertem Stinga (20 września) będzie już 70% murawy, by zdążyć z całością przed meczami pucharowymi. - Zaryzykowałem i nie ukrywam, że położyłem głowę pod topór. Jeśli coś pójdzie nie po naszej myśli, to będzie można uznać mnie za winnego tego stanu - jasno stawia sprawę wicedyrektor Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji Maciej Mielęcki, który zdecydował się na taki krok z jednego powodu: 22 września rozebrana zostanie scena po koncercie, a 27 lub 28 przyjedzie delegat UEFA zatwierdzać stadion na mecze LE (pierwszy 30 września z Salzburgiem). A położenie trawy w 4-5 dni jest zadaniem właściwie niewykonalnym.

Murawa nie jest jednak jedynym problemem na miejskim stadionie. Kolejny to dostosowanie trybun do wytycznych przekazanych przez UEFA miejskim władzom i Lechowi Poznań. Dlatego „Kolejorz” zgłosił obiekt im. Zdzisława Krzyszkowiaka jako rezerwowy. - Boimy się, że przy Bułgarskiej nie uda się przystosować trybun do meczów w europejskich pucharach - alarmował kilka dni temu wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak. Klub dostał wytyczne od UEFA, co trzeba zrobić lub poprawić. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny zapewniał, że jest w stanie założyć się z właścicielem mistrza Polski, że jednak mecze odbędą się w stolicy Wielkopolski. Prace ruszyły, wymieniana jest murawa, ale pytanie: czy uda się zdążyć ze wszystkim na czas?

Odpowiedź poznamy już w najbliższych dniach. - Na początku tygodnia czekają nas kluczowe rozmowy z miastem. Wtedy powinna być już jasność - przyznaje wiceprezes Kasprzak.

Reklama