Niecodzienny wypadek na budowie Narodowego

źródło: SE.pl

Choć chodzi tylko o zwichnięte ramię jednego z pracowników, zdarzenie wymagało bardzo widowiskowej akcji ratunkowej. Wszystko dlatego, że do kontuzji doszło... w kabinie żurawia, na wysokości 42 metrów – pisze „Super Express”.

Reklama

Z pozoru niegroźna kontuzja, jaką jest zwichnięcie ramienia, zaszła na budowie warszawskiego Stadionu Narodowego w bardzo trudnych okolicznościach. Operator wielkiego żurawia na placu budowy z powodu obrażeń nie był w stanie się ruszyć z kabiny. Dlatego strażacy ze specjalnej grupy ratownictwa wysokościowego z Bemowa musieli wejść po niego na górę przy silnym wietrze.

- Usztywniliśmy mu bark i wynieśliśmy na ramię dźwigu, skąd przy użyciu specjalnych noszy sprowadziliśmy go na dół. Był trochę wychłodzony i z pewnością trochę przerażony - relacjonował mł. kpt. Krzysztof Piątek ze stanowiska kierowania Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.

Po przewiezieniu do szpitala lekarze nastawili mężczyźnie zwichnięte ramię i zwolniono go do domu.

Reklama