Stambuł przed finałem Pucharu UEFA

źródło: PortalKibica.pl

Niewielu kibiców z Bremy i Doniecka pofatygowało się do Stambułu. Za drogo i za daleko. Ale miejscowi zadbali by nie zostało żadne wolne miejsce. Przed finałem największy stadion ligi tureckiej musiał przejść modernizację.

Reklama

Şükrü Saracoglu to najnowocześniejszy stadion ligi tureckiej i nawet kiedy zostaną otwarte nowsze obiekty Galatasaray czy Kayserispor, stadion Fenerbahce pozostanie największym w lidze tureckiej. Z pojemnością 53 586 miejsc minimalnie wyprzedzi supernowoczesny obiekt lokalnego rywala.

Jednak arena dzisiejszego finału Pucharu UEFA nie jest cudem techniki i architektury. Obiekt był budowany etapami od 1999 do 2006 roku, trybuna po trybunie. Przy projektowaniu nie ustrzeżono się błędów, projekty były zmieniane. Dlatego cztery trybuny minimalnie się różnią, a zastosowane na nich rozwiązania techniczne czy komunikacyjne trudno nazwać nowoczesnymi.

Jasnym punktem jest membranowe zadaszenie stadionu, które ma niedługo zostać powiększone o rozsuwany dach nad murawą. Ponieważ stadion znajduje się w miejscu aktywnym sejsmicznie, konstrukcja dachu została zaplanowana tak, by mogła się odkształcać, ale nie spadła na widzów. Dowiedz się więcej o stadionie

Przed dzisiejszym meczem Turcy musieli wydać jeszcze ok. 4 mln zł na modernizację, której wymagała UEFA. Jednak organizatorzy finału się nie martwią, mecz ma według nich przynieść ok. 200 mln zł zysku dla miejscowej gospodarki. Turecka federacja otrzyma ponad 2,5mln zł i jedną trzecią wpływów z biletów. Stadion jest oczywiście wyprzedany, choć ogromna większość biletów trafiła do mieszkańców miasta.

Zawiedli kibice drużyn występujących w finale. Każdy zespół dostał po 11 tys. biletów, jednak oba zwróciły dużą część swojej puli. Niespodziewanie znacznie więcej biletów wykorzystał Szachtar, za którym przyjechało aż 7 tys. kibiców. Za Werderem Brema tylko 4,5 tysiąca. Kibice zostali w domach, bo Stambuł jest odległym i drogim miastem, a czasy niestabilne.

Reklama