Najgorszy czas na europejskie puchary

źródło: PortalKibica.pl

Ostatnie europejskie wyczyny Lecha napawają optymizmem, a awans do Ligi Mistrzów ma być wyjątkowo łatwy. Ale właśnie teraz jest najgorszy okres na grę w Europie. Powód – nie ma gdzie grać. Polonia rozważa Berlin, a Legia Ostrawę.

Reklama

Lech w nowym sezonie przeniesie się do Wronek, Wisła szuka miejsca dla siebie, a Legia i Polonia ledwo spełniają ligowe wymogi. Tymczasem regulacje europejskich pucharów podniosły poprzeczkę. Jeszcze parę lat wstecz wystarczyło 3000 miejsc, by grać w Lidze Mistrzów. Dziś potrzeba stadionu kategorii III, czyli na 15 000 lub więcej już od trzeciej rundy kwalifikacyjnej. Takie same wymogi w Pucharze UEFA (od nowego sezonu: Liga Europejska) obowiązują już od pierwszej rundy. Sprawdź inne wymogi dla stadionów kategorii III w tłumaczeniu przepisów UEFA.

„Życie Warszawy” pisze, że Legia rozważa grę nawet w Ostrawie, a Polonia w Berlinie. Podobny problem może mieć Wisła i Lech. Dla tej pierwszej zawsze w odwodzie pozostawał Stadion Śląski, ale on będzie w przebudowie. Lech mógłby grać w zaprzyjaźnionym Lubinie, tyle że tam budowa trybuny głównej zakończy się za późno, a obecne nie wystarczą.

W kraju porządnych obiektów jest jak na lekarstwo. Do wyboru jest lekkoatletyczna Bydgoszcz i typowo piłkarski stadion w Kielcach. Jednak szef zespołu ds. infrastruktury Wydziału Bezpieczeństwa PZPN, Zdzisław Czarnecki twierdzi, że ten drugi się nie nadaje, bo ma za mało toalet, za wąskie wejścia i złe drogi dojazdowe. Czarnecki straszy w rozmowie z „ŻW”, że delegacja UEFA za takie drobiazgi może utrącić kandydaturę, a do wynajęcia stadionu trzeba też przekonać jego gospodarzy.

Sprawa wydaje się patowa. „Życie Warszawy” sugeruje stołecznym klubom nawet wynajmowanie stadionu narodowego... Białorusi. Grał tam niedawno w Lidze Mistrzów zespół BATE Borysów. Prawdopodobnie jednak nie będzie takiej konieczności.

W regulacjach UEFA zaraz pod zapisem o wymaganej infrastrukturze jest informacja, że europejska federacja rozważy dopuszczenie stadionów niespełniających wymogów, jeśli wpłyną takie prośby. Każdy przypadek będzie wtedy analizowany indywidualnie. Największe szanse na warunkowe dopuszczenie mają kluby właśnie w Polsce, gdzie pod koniec roku nie będzie żadnego dobrego obiektu. UEFA informuje bowiem, że największe szanse na warunkową zgodę mają kluby, które najbliższy spełniający normy obiekt mają poza granicami swojego kraju.

Z takiej szansy chce skorzystać Legia, która przynajmniej we wczesnych fazach chce grać u siebie. Choć na Łazienkowskiej jest teraz tylko 6 tys. miejsc, warszawski klub ma solidne uzasadnienie. W końcu nowe trybuny rosną w oczach, więc to wyjątkowa, przejściowa sytuacja. - Liczymy na zastosowanie wobec Legii specjalnej procedury – mówi członek zarządu KP Legia Marek Drabczyk w rozmowie z „ŻW”. – Cały czas będziemy walczyć o swój stadion. Legia, z oczywistych powodów, doskonale zna Komisję Bezpieczeństwa UEFA. Tam pracują rozsądni ludzie, dlatego liczymy, że nie będą rzucać kłód pod nogi.

Więcej w Portalu Kibica.

Reklama