Stadion Śląski: dachu nad murawą nie będzie

źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Marszałek Bogusław Śmigielski podpisał umowę z firmą inżynierską na zarządzanie i administrowanie przebudową Stadionu Śląskiego. Rewolucji nie będzie. - Nie ma na to ani czasu, ani pieniędzy - tłumaczy Śmigielski.

Reklama

Kontrakt wygrało Konsorcjum Spółdzielni Projektowania i Usług Inwestycyjnych Inwestprojekt-Śląsk oraz Dom Inżynierski Promis S.A. ze Szczecina. Wszystkie prace na Śląskim pochłoną ok. 250 mln zł, a jego modernizacja ma się zakończyć 30 czerwca 2010 roku.

Marszałek Śmigielski idzie jednak drogą swojego poprzednika Janusza Moszyńskiego, który powiedział kiedyś, że modernizację Śląskiego trzeba dokończyć jak najmniejszym kosztem. Dlatego rewolucji nie będzie. Wszystko wskazuje na to, że zrezygnowano ostatecznie z najciekawszego pomysłu - zadaszenia całego obiektu. - Stadion musi oddychać - uznał Śmigielski - i zdecydował się na dach tylko nad trybunami. Oznacza to, że kilkadziesiąt tysięcy fanów, którzy na koncert wykupią miejsca na murawie, będzie w razie deszczu moknąć jak dotąd.

Będą za to nowe światła, nagłośnienie i telebimy. Wyburzona ma też być charakterystyczna wieża dyspozytorska, która jest dziś w fatalnym stanie technicznym. Zostanie natomiast tor żużlowy, na którym będzie można rozkładać bieżnię lekkoatletyczną. Stadion nadal będzie też miał tylko jedną nową trybunę. Ta usadowiona na nasypie ziemnym, pochodząca jeszcze z lat 50., pozostanie.

Pod znakiem zapytania stoi budowa sky-boksów, czyli eleganckich miejsc dla VIP-ów. Powstaną tylko wtedy, jeśli UEFA przyzna nam mistrzostwa.

Czy taki Stadion Śląski, przy pachnących świeżością arenach w Gdańsku, Warszawie i Wrocławiu, będzie nadal atrakcyjny dla zespołów muzycznych i drużyn piłkarskich? Czy może powalczyć o organizację meczów Mistrzostw Europy?

O marazmie panującym wokół Euro 2012 może świadczyć fakt, że dopiero teraz obudzili się gospodarze regionu oraz władze Chorzowa i zaczęli wspólnie promować Stadion Śląski. Potrzebowali aż dziesięciu miesięcy od dnia przyznania Polsce i Ukrainie prawa organizacji mistrzostw, by uruchomić stronę internetową (www.euro2012.slask.eu), która ma udowodnić wszystkim, że Chorzów to dobre miejsce na mecze.

Tylko kogo wojewoda, marszałek i prezydent Chorzowa chcą przekonać? Mieszkańców regionu? UEFA? Jeśli tak, to na pewno fachowcy wzruszą się, czytając o słynnych meczach w ubiegłym stuleciu. Na pewno też ze zdumieniem będą przecierać oczy, gdy ktoś im przetłumaczy z języka polskiego informację, że o budowie dachu nad widownią zdecydowano już 12 lat temu.

- Nie wiemy, czy będziemy mieli Euro 2012, ale mamy wielofunkcyjny stadion, który nie będzie używany tylko podczas mistrzostw - zapewnia marszałek.

Reklama