Lubin: wojna stadionowa

źródło: Panorama Legnicka

Zagłębie Lubin wstrzymało modernizację stadionu. Obwinia starostwo, które nie zgodziło się na zmiany w projekcie inwestycji. Władze powiatu zapewniają, że bez tego budowę można kontynuować.

Reklama

Wicestarosta lubiński Piotr Czekajło twierdzi, że nie zaszło nic, co wymagałoby wstrzymania prac na stadionie.

– Inwestycja może być dalej prowadzona na podstawie te- go samego zezwolenia na budowę, z którym Zagłębie ją rozpoczynało – mówi.

Chodzi o dokument wydany przez starostwo w 2005 roku, gdy kombinatem i klubem rządziła lewica. Ówczesne władze Sportowej Spółki Akcyjnej Zagłębie Lubin planowały postawić razem ze stadionem halę sportowo-widowiskową. Uzy skały w starostwie zgodę na taką inwestycję. Przez ślimaczą cy się proces wykupu gruntów od miasta, projekt upadł, ale wydane raz zezwolenie na budowę pozostało aktualne. Spółka wykorzystała je, kiedy pół roku temu zabrała się za rozbiórkę wałów. Prezes Robert Pietryszyn nie za mierzał jednak realizować wizji swoich poprzedników: na jego zlecenie architekci z Lipska przygotowali nowy projekt stadionu, tym razem jednak bez hali.

Pojawiły się schody

Dotychczas zdemontowano krzesełka na południowej trybunie i koparki rozebrały wał. Wywieziono 50 tys. m. sześciennych ziemi. W tym miejscu powinny teraz zostać wylane fundamenty podnowe trybuny. Ich montaż ma zacząć się w marcu. Terminarz prac jest napięty, a każdy tydzień zwłoki może sprawić, że – wbrew zapowiedziom – jesienią 2009 roku mistrz Polski nie będzie mógł rozgrywać meczów na swoim stadionie.

Zdaniem Roberta Pietryszyna, prezesa Zagłębia, właśnie pojawiły się schody. Nowego stadionu nie da się dokończyć bez uzyskania zgody starostwa na wprowadzenie zmian do zezwolenia nabudowę i wykreślenia z niej hali, której klub nie ma zamiaru postawić.

– Nie mamy na nią funduszy. Poza tym chcemy, by stadion spełniał wymogi UEFA i był obiektem typowo piłkarskim –wyjaśnia Jan Wierzbicki z Zagłębia.

W miejscu hali, Zagłębie chce zlokalizować parkingi. Starostwo odmówiło.

– Inwestor nie dopełnił formalności związanych z dostarczeniem niezbędnych dokumentów – twierdzi Krzysztof Olszowiak, rzecznik starostwa. – Chodzi między innymi o opinię Gminnej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, która musi pozytywnie zaopiniować wniosek, i decyzję środowiskową wydawaną przez prezydenta miasta.

Spółka nie przyjmuje takiej argumentacji. Zapewnia, że komisja urbanistyczno-architektoniczna zebrała się między świętami a nowym rokiem i wydała pozytywną decyzję.

Drugie dno

Sprawa może mieć jednak jeszcze inne dno. Rządząca w powiecie koalicja PO-PiS-Teraz Lubin od kilku miesięcy lansuje bowiem pomysł zbudowania przy stadionie hali sportowo-widowiskowej. Wicestarosta Piotr Czekajło przekonywał, by wykorzystać zarzucony przez Zagłębie Lubin projekt z 2005 roku i wydane wówczas pozwolenie na budowę.

– Chcielibyśmy, aby spółka udostępniła nam do niego prawa lub stała się naszym partnerem –mówił wicestarosta.

Ku tej koncepcji skłania się większość rady miejskiej. Dlatego przed tygodniem radani postanowili o przekazaniu starostwu ponad 14 mln zł na zbudowanie hali. Finansowe wsparcie dla tej inwestycji deklaruje marszałek województwa dolnośląskiego (również z Platformy Obywatelskiej).

Wszystko to dzieje się wbrew woli prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego, który wprawdzie od dawna pla- nuje budowę hali, ale w zupełnie innym miejscu. Według niego najlepsza lokalizacja to teren ośrodka sportu i rekreacji. Mógł jednak tylko bezsilnie się przyglądać, jak za jego plecami starostwo i urząd marszałkowski dogadują się z większością miejskiej rady.

Teraz prezes Zagłębia Lubin, który też nie chce hali obok stadionu, stał się – mimowolnym lub nie – sprzymierzeńcem Raczyńskiego w konflikcie. Dodatkowo łączy ich niechęć do Platformy Obywatelskiej.

Panorama Legnicka, Piotr Kanikowski, 15.01.2008

Reklama