Hiszpania: Real Madryt walczy o parkingi przy Bernabéu. Klub zaskarża wyrok, ratusz milczy
źródło: El Confidencial; autor: Jakub Ducki
Real Madryt zdecydował się na kasację od wyroku unieważniającego budowę parkingów przy Santiago Bernabéu. Jednocześnie władze Madrytu, konsekwentnie unikają odpowiedzi na pytania o swoje dalsze kroki.
Reklama
Spór, który wyszedł poza stadion
Konflikt wokół parkingów trwa już dwa lata i dawno przestał być tylko technicznym sporem o liczbę miejsc postojowych. W centrum Madrytu ścierają się trzy logiki: biznesowa logika wielkiego klubu, polityczna kalkulacja władz miasta oraz obawy sąsiadów Bernabéu o to, jak inwestycja zmieni codzienne funkcjonowanie dzielnicy.
Na linii ognia znalazła się koncesja obejmująca dwa podziemne parkingi – przy Paseo de la Castellana i przy ulicy Padre Damián – z łączną liczbą prawie 2000 miejsc, tunelem o długości około 650 metrów, czterema kondygnacjami podziemnymi i bezpośrednim połączeniem z Estadio Santiago Bernabeu. Finansowanie prac miał wziąć na siebie Real Madryt, w zamian za 40-letni okres eksploatacji.
Dwa wyroki, jeden wniosek: brak interesu publicznego
Madrycki wymiar sprawiedliwości zdążył już dwukrotnie zakwestionować założenia tej inwestycji. Najpierw sąd administracyjny uchylił koncesję, uznając, że decyzja władz była niezgodna z prawem i nie służyła interesowi publicznemu w rozumieniu przepisów administracyjnych. Później wyższa instancja – Najwyższy Sąd Sprawiedliwości Wspólnoty Madrytu (TSJM) – podtrzymała to stanowisko, w wyroku tego samego sądu z 20 października bieżącego roku odrzucając odwołania zarówno miasta, jak i klubu.
W praktyce oznacza to, że sądy nie dały się przekonać, iż podziemne parkingi powstające jako zaplecze stadionu można traktować tak samo jak klasyczną infrastrukturę publiczną – drogę, czy linię metra. Dodatkowym ciosem były zasądzone koszty postępowania: kilka tysięcy euro po stronie ratusza i dwukrotnie wyższa kwota po stronie Realu.
© Bernabeu
Burmistrz między prawem a polityką
Szczególne światło na sprawę rzuciły wypowiedzi burmistrza José Luisa Martíneza-Almeidy. Publicznie przyznał, że dalsze odwoływanie się od unieważnienia parkingów jest trudno wykonalne
, bo sprawa ma charakter techniczny i pole do kasacji jest ograniczone. Taki przekaz sugerował, że miasto skłania się ku zaakceptowaniu linii wyznaczonej przez sądy.
Z czasem ton się jednak zmienił. Pojawiła się koncepcja częściowego wycofania się z projektu – rezygnacji z parkingu przy Padre Damián przy jednoczesnym ratowaniu konstrukcji przy Castellanie. Burmistrz zaczął przedstawiać to jako kompromis: ograniczenie kontrowersji przy zachowaniu funkcjonalności już rozpoczętej inwestycji. Oficjalne stanowisko ratusza w kontekście ostatnich rozstrzygnięć pozostaje jednak niejasne, bo na pytania mediów magistrat nie odpowiada.
Prawo do obrony i „dobro ogółu”
W tej próżni informacyjnej wyraźnie wybrzmiał ruch Realu Madryt. Klub zdecydował się na skargę kasacyjną, opierając ją na trzech filarach. Po pierwsze, podnosi zarzut naruszenia prawa do skutecznej ochrony sądowej, wskazując, że pierwotny pozew mieszkańców był formalnie wymierzony w miasto, mimo że konsekwencje rozstrzygnięcia w oczywisty sposób dotykają także koncesjonariusza.
Po drugie, Real kwestionuje legitymację stowarzyszenia sąsiedzkiego do wszczęcia tej procedury, próbując podważyć samą możliwość reprezentowania przez nie interesów mieszkańców w takim postępowaniu. Po trzecie, klub wraca do spornego pojęcia interesu publicznego
, argumentując, że lepsza obsługa ruchu wokół przebudowanego Bernabéu, w tym ruchu komunikacją miejską i samochodowego, powinna być traktowana jako wartość ogólna, a nie wyłącznie korzyść jednego podmiotu.
© Mark (fussballlust) (Instagram)
Zablokowana budowa, napięty kalendarz
Od strony budowlanej projekt znalazł się w zawieszeniu. Real Madryt powierzył wykonanie prac firmie Acciona, której zadanie wyceniono na około 70 milionów €. Po pierwszym wyroku sądowym roboty zostały wstrzymane, co skutkuje nie tylko ryzykiem wzrostu kosztów, ale też problemami logistycznymi w sercu miasta.
W toku postępowania zwracano uwagę, że zatrzymanie robót przy parkingu Castellana wpływa na harmonogram prac metra na stacji Santiago Bernabéu. Im dłużej utrzymuje się ten impas, tym trudniej przywrócić normalny ruch na jednej z kluczowych arterii Madrytu bez jasnego przesądzenia, czy infrastruktura wokół stadionu zostanie ostatecznie ukończona, czy rozebrana.
Reklama
Stadiony