Włochy: De Laurentiis znów uderza w Stadio Maradona. Spór o przyszłość trwa

źródło: Stadiony.net; autor: Paulina Skóra

Włochy: De Laurentiis znów uderza w Stadio Maradona. Spór o przyszłość trwa Prezydent Napoli, Aurelio De Laurentiis, ponownie skrytykował stan stadionu imienia Diego Armando Maradony. Podczas wystąpienia na konferencji Football Business Forum właściciel klubu określił obiekt mianem „semicesso”, co można przetłumaczyć jako „pół-śmietnik” lub „pół-klozet”.

Reklama

Krytyka, która trwa od lat

Stadion jest stary, ma bieżnię lekkoatletyczną, która psuje widoczność, i fosę oddzielającą trybuny od murawy. To nie jest arena godna nowoczesnego futbolu – powiedział De Laurentiis.

To nie pierwszy raz, gdy De Laurentiis używa takiego określenia wobec Stadio Maradona. Już dziesięć lat temu w radiowym wywiadzie stwierdził, że miasto powinno udostępnić stadion za darmo, bo to wielki klozet, zamiast żądać wysokiego czynszu. Pomimo zmiany władz w ratuszu, ton jego wypowiedzi się nie zmienił. Paris Saint-Germain płaci miastu tyle samo, co my, ale ma stadion na wyłączność i zarabia na nim ponad 100 mln € rocznie – dodał De Laurentiis. – My możemy z niego korzystać tylko dzień przed meczem i musimy go oddać zaraz po spotkaniu. To absurd.

Stadio Diego Armando Maradona (Stadio San Paolo)© Matt Rayns - Groundhopper

Nowy stadion czy modernizacja?

Prezydent Napoli od dawna opowiada się za budową nowego stadionu w rejonie Caramanico, w dzielnicy Poggioreale, we wschodniej części miasta. Jego wizja to obiekt na 70 000 miejsc – większy od obecnego, który mieści niespełna 55 000 widzów – z lożami VIP, parkingami i pełnym zapleczem komercyjnym. Potrzebujemy 30 hektarów, żeby postawić nowoczesny stadion w granicach miasta. Ale burmistrz Gaetano Manfredi i asesor Cosenza nie mają pojęcia o futbolu i o przyszłości sportu – grzmiał De Laurentiis.

Jednak miasto sprzeciwia się projektowi, argumentując, że teren Caramanico jest objęty innymi koncesjami, m.in. planami budowy hali Arenapoli, a także stanowi miejsce pracy dla handlarzy z lokalnego targowiska. Według ratusza, inwestycja De Laurentiisa wymagałaby ich przeniesienia i stworzenia nowych miejsc dla 8 000 samochodów, co uznano za nierealne.

Władze Neapolu stawiają więc na alternatywne rozwiązanie – modernizację Stadio Maradona przed mistrzostwami Europy w 2032 roku, które Włochy będą współorganizować z Turcją. Projekt zakłada odbudowę trzeciego pierścienia trybun, co zwiększyłoby pojemność obiektu o 10 000 miejsc, do około 65 000. Plan obejmuje też uruchomienie podziemnych parkingów zbudowanych jeszcze na potrzeby mundialu w 1990 roku, które nigdy nie zostały oddane do użytku.

Propozycję miasta poparli dwaj kandydaci na prezydenta regionu Kampania – Roberto Fico (centrolewica) i Edmondo Cirielli (centroprawica). De Laurentiis pozostaje jednak nieprzejednany. Mamy grać przez sześć lat na placu budowy? To niedorzeczne. Inter i Milan zarabiają po 14 mln € na mecz, a my w Lidze Mistrzów – zaledwie 3 mln €. Jak mam konkurować, jeśli muszę inwestować po 50–60 mln € w zawodników? – pytał retorycznie.

Stadio Diego Armando Maradona (Stadio San Paolo)© Davide Mancini (CC BY-ND 2.0)

Polityka, wybory i presja UEFA

Spór o przyszłość stadionu zyskał także wymiar polityczny. W najbliższych dniach odbędzie się kluczowa konferencja decyzyjna ZES (Specjalnej Strefy Ekonomicznej), która może przesądzić o losach projektu Caramanico. Przewodniczący strefy, Giosy Romano, ma ogłosić decyzję w ciągu tygodnia, tuż przed wyborami regionalnymi w Kampanii, zaplanowanymi na 24 listopada.

Według źródeł z ratusza, ewentualna zgoda na projekt De Laurentiisa mogłaby spowodować, że mecze Euro 2032 trafiłyby do Salerno, gdzie trwają przygotowania do przebudowy stadionu Arechi. Nie pozwolimy, by Neapol został pominięty – podkreślił burmistrz Manfredi. – UEFA musi mieć pewność, że miasto będzie gotowe. A to oznacza: Maradona, nie Caramanico.

Reklama