Narodowy: Zarobi, choć nie na piłce

źródło: Gazeta.pl; autor: michał

Prezes Narodowego Centrum Sportu przekonuje, że od 2013 roku Stadion Narodowy zacznie zarabiać. Jak? Na przykład, nie będzie się już nazywać Stadion Narodowy w Warszawie. I nie będzie na nim więcej niż kilka meczów rocznie.

BOOST 10.00: KIBIC ANGLII BEZ KOSZULKI Koniec promocji: 2026-06-17 22:00

Choć wielu ekspertów przekonuje, że stadion bez stałego piłkarskiego użytkownika nie ma szans na siebie zarobić, prognozy Narodowego Centrum Sportu są optymistyczne. – Narodowe Centrum Sportu nadzorowane przez ministra sportu. Właściciel może wskazać, jakie imprezy mają się na nim odbywać, ale nie musi. Może oczekiwać, że spółka będzie przynosić dochód. I w przypadku tego obiektu jest to możliwe, bo według naszego biznesplanu od 2013 r. tak będzie – mówi prezes NCS Rafał Kapler w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Stadion NarodowyBy na siebie zarobić, Stadion Narodowy będzie musiał wygenerować ok. 30 mln zł przychodu rocznie. – Na popyt nie narzekamy. Rocznie na stadionie będzie ok. 12-15 wielkich imprez, połowa z nich to będzie sport, a z tego jedna czwarta to piłka nożna. Jeśli dołożyć do tego przychody z mniejszych eventów, konferencji i wynajmu biur, stadion będzie zarabiał – zapewnia Kapler.

Prosty rachunek wskazuje więc, że meczów piłkarskich będzie 3-4 rocznie. Jednym ma być Superpuchar, którego prestiż ma być wzmacniany już od lutowego pojedynku Legii i Wisły. NCS stale negocjuje też z PZPN, ale według Kaplera pozycja Związku jest nie do przyjęcia zarówno w kwestii organizacji meczów Reprezentacji (prezes Lato chce płacić za wynajem stadionu ok. 100 tys. zł, zgarniając kilka milionów zysku), jak i wynajmu powierzchni – tę PZPN chciał otrzymać za darmo.

Tymczasem chętnych na płacenie za biura na Narodowym nie brakuje. – Podpisujemy umowy na kilka lat. Dwie duże firmy chcą mieć tu siedziby. Duża sieć fitness clubów wynajęła lokal – mówi szef NCS. Negocjacje trwają ze sponsorem dla całego obiektu. Ze słów Kaplera wynika, że obiekt wkrótce nie będzie się już nazywał „Stadion Narodowy w Warszawie”, bo składnia ma się zmienić by promować lepiej sponsora. – Rozumiem, że będą emocje z tym związane, ale pamiętajmy, że ta umowa, działająca być może już od nowego roku, będzie bardzo korzystna finansowo dla stadionu.

BetFAN