Do diabła z kibicami
Opublikowano - Michał February 7th, 2007 in ogólnie, polskie stadionyBynajmniej nie mam zamiaru pisać nic o wydarzeniach we Włoszech, walkach na stadionach i innych takich. Będzie przykro i raczej nudno. Ale niestety- taka ta nasza rzeczywistość. Jeśli ktoś nie lubi ciągłego narzekania polecam zakończyć lekturę już teraz.
Ostatnio przydarzyło mi się przechodzić obok stadionu Wisły i zobaczyłem otwartą bramę na Sektor B (dawniej stale otwarty dla kibiców, obecnie zamknięty z arcyważnego powodu “bo tak”). Po przedarciu się przez lawinę błota z placu budowy nowej trybuny udało mi się wejść i zrobić kilka zdjęć. Jedno z nich właśnie oglądacie.
Gorzej, że wydostać się z trybuny było znacznie trudniej. Sprytny ochroniarz zamknął bramę i oddalił się, jak najbardziej celowo. Towarzyszył mi starszy pan, który zwrócił grzecznie uwagę, że chcielibyśmy wyjść, po czym zostaliśmy obaj zrugani, że wchodzimy na prywatny, zamknięty teren budowy. Użyte słowa i ton (zwłaszcza wobec wieloletniego kibica Wisły, który zapytał, jak mamy wyjść) wskazywały, że nie jest to najbardziej reprezentacyjny z ochroniarzy. Z żalem musieliśmy niszczyć wizję stróża informując, że to nie jest prywatny teren (bo stadion to budynek publiczny), że nie był on zamknięty i opatrzony informacją o zakazie wstępu i że nie weszliśmy na teren budowy, bo ten ma swoje ogrodzenie. Negocjacje trwały chwilę i skończyły się mało przyjemnie, jednak na wolności…
Automatycznie przypomniało mi to wcześniejszą sytuację na stadionie po drugiej stronie Błoń, gdzie na OTWARTY stadion też wszedłem nie niepokojony, zrobić kilka zdjęć po zamontowaniu dachu. Po chwili straszony policją zostałem pożegnany okrzykami “a po co panu zdjęcia, stadion jak stadion!” przez panią kierowniczkę- jakby z filmu Barei. Prywatny uraz to jedno, ale żałosna praktyka naszych klubów i władz to inna bajka.
Kiedy ktoś pyta o niską frekwencję na stadionach odzywa się chór ekspertów, ktorzy mówią, że to ci chuligani- chamy i prostaki. I byłbym hipokrytą mówiąc, że takich na meczach nie ma. Ale szczerze powiedziawszy trzeba naprawdę mieć różnie pojmowanego bzika na punkcie klubu, żeby przychodzić na mecze, gdzie przed bramkami (ktorych większość jest zamknięta) gęstnieje tłum, w kasie kupuje się niezbyt tani bilet, za bramkami czekają kałuże błota, a krzesełka są niewiele czystsze. Zanim się jednak na krzesełka dojdzie, trzeba się poprzepychać, bo ciągów prowadzących na trybunę jest jak na lekarstwo. Atmosferę umila zapach niedosmażonej kiełbasy łączący się w niepowtarzalną kombinację z odorem moczu z pobliskich przenośnych toalet. W dodatku policja też miewa swoje humory. Kiedyś zabrałem znajomą na mecz (wczesniej chodziła raczej do teatru) i trudno było mi jej wytłumaczyć, że jest bezpieczna, kiedy na godzinę przed spotkaniem pod kasami o mały włos nie przejechał jej po głowie gumową pałą pędzący na oślep stróż prawa. Wyszło na to, że chciał obronić przed okrutną dyrektorką handlową strwożonych kilkuset kibiców drużyny przeciwnej.
Ten niezbyt przyjemny obraz pokazuje po prostu, że nasze kluby nie czują się odpowiedzialne za zachęcenie potencjalnych kibiców. O ile o swoje prawa umieją walczyć (lepiej lub gorzej) ci zorganizowani, którymi straszy się dzieci, o tyle ci niezrzeszeni raczej nie. Klub oficjalnie sprzedaje usługę, jaką jest oglądanie meczu. Wydawałoby się, że coś więcej- kibice powinni się czuć na stadionie, jak u siebie. Kupują od klubu nie tylko bilety, ale i rozmaite gadżety, identyfikują się z nim, a przede wszystkim to kibice przekazują swoje opinie o klubie na zewnątrz. W końcu nikomu bardziej nie ufamy, niż znajomym. Tak się jednak składa, że po wywieszeniu na mieście plakatów i kupnie modułowego ogłoszenia w lokalnej gazecie klub uważa, że już dość się napracował, żeby zarobić na zaufanie. No bo co- kibic to kibic. Jak ma przyjść to przyjdzie, a jak nie, to przynajmniej mniejszą ochronę na mecze będzie trzeba zatrudniać.
Przez cały czas za przykład służy mi Kraków (Wisła). W tym to właśnie mieście, gdzie mecze wiążą się ze szczególnie nieprzyjemnymi wydarzeniami, ma być organizowany mecz z Azerbejdżanem. Ale mecz może się nie odbyć, ponieważ miasto najnormalniej nie dba o to. Północna trybuna, której oddanie kibicom prezydent Majchrowski zpaowiadał na początek grudnia (przed 08.12.2006, kiedy miał być ogłoszony organizator Euro2012) tonie w błocie.
Niewiele lepiej jest z trybuną południową, która od ponad roku jest otwarta, mimo że nie uruchomiono przy niej ŻADNEJ nowej bramki wejściowej, zabierając jedynie część z pozostałych sektorów. MZPN rozważa rezygnację z organizacji meczu, bo nie może się uporać z problemem braku dojścia do nowych trybun. Skoro lekką ręką działacze chcą oddać tak wyjątkową i długo oczekiwaną/obiecywaną imprezę promocyjną w mieście kojarzonym z nożownikami, to ludzie ci powinni natychmiast zmienić zawód. Ale chyba smutniejsze jest to, że dopiero wymagania organizacyjne FIFA pokazują jak bardzo kibiców ma w poważaniu jeden z największych polskich klubów i jedno z najważniejszych miast. A Kraków zamiast dorównać do niezbędnego na Zachodzie minimum po prostu chce się poddać. Wypada tylko pogratulować zapału i konsekwencji.
wlasciwie nie wiem jak to skomentowac, bo wszystkie moje mysli, poglady zawarte zostaly w tej notce … mowisz jak jest … niestety przykra prawda …
Po pierwsze fakt jest, że ochrona na Wiśle to dno. Dwa - Narzekać można ale nie zapomnij, że 3 lata temu miałes rynne i dało się chodzić… 3 - Z nożownikami to przsadziłes… Miasto nie jest kojarzone z nożwnikami tylko z zabytkami, wawelem, papieżem itd. jak już coś a teksty typu nożownicy na stadioniach to zwykła manipulacja i kłamstwo panie autor, więc z nożownikami daj spokuj
A teraz teraz taka mała historyjka odemnie.Przed Derbami w piatek jesienia miałem przyjemność być na stadionie Wisły.Obejrzałem trening 2 druzyny,która przygotowywała się do Małych Derbów Krakowa.Po skończeniu treningu który odbywał się na boisku treningowym postanowiłem zawitać na trybuny stadionu Wisły.Wiedząc że normalnie na stadion wejść nie mozna wszedłem wraz z 2 drużyna udającą się do szatni.Po dojściu na trybune i poglądaniu jak powstaje trybuna D przyszedł ochroniarz i zaczoł mnie wypytywać co tu robie ,jak tu wszedłem ( oczywiście jak to zrobiłem zostało moja słodka tajemnicą) itp.Ja zadałem mu pytanie dlaczego nie wolno wejść na stadion??? odpowiedział ze taka jest decyzja zarzadu ,a on musi sie do tego podporządkować.Jadnak dowiedziałem się jak mozna wejść na stadion WISŁY,trzeba iśc do ochroniarza podać mu dane on skontaktuje się z kimś z Klubu i ten oto gość z Klubu podejmie decyzje czy można wejśc czy nie( znając życie byłaby na nie)A nie prościej by było żeby na sektor B mógł wejśc każy i popatrzeć na to co chce???????tak jak było kiedyś??????To pytanie powino trafić do kogoś z zarządu ,bo decyzje o zamkniętym dla kibiców stadionie podjoł ktoś z poprzedniego zarządua nie z nowego zarządu
Regan- ja nie mówie, że Kraków jest kojarzony z nożownikami wsród turystów, tylko wśród kibiców i dlatego Wawelu, Sukiennic itd w to nie mieszaj. Także teksty o manipulacji zostaw sobie dla kogo innego- tak jest prezentowany w mediach i tak jest kojarzony piłkarski Kraków (vide ostatnie derby w relacji TVN). Nie wiem czy słyszałeś, co sie mówi w innych miastach o wejściu incognito na satdion Wisły (kiedy gości nie wpuszczali), albo w ogóle o pójściu na mecz… Ilekroć rozmawiam z kimś, kto na stadionie nie był, to sie dziwią, że ja chodze i żyje. Tutaj Wawel nie pomoże…
i byłbym zapomniał- 3 lata temu przynajmniej mi znacznie łatwiej wchodziło sie na stadion i nie bardzo wiem o jaką rynne chodzi…
Dobry tekst Michał ale niestety jak najbardziej prawdziwy, wiem to z doświadczenia ponieważ gdy też robiłem fotki na Wiśle straszono mnie ochroną ale miałem własną.
Przykry obraz Polskiej rzeczywistości
Michał: Czyli ja jako kibic jestem kojarzony z nożownikiem tak?? Wiesz nie bardzo trafiłeś z tym tekstem, bo relacje TVN-u typu kibic WISŁY! zabił kibica Cracovii (czyli kłamstwo) sa nie wiarygodne i utporzsamiaie swoich wypowidzi na podstawie tej oto pseudo stacji to tak jakbyś samsiebie ośmieszał. Nożownicy są bardziej kojarzeni z Cracovią(nie mówie, że kibice Wisły sa swięci) lub bandami osiedlowymi, a ja na Wisłe łaze od 6 lat i żyje, zawsze mam miłe wspomnienia, tak jak moi znajomi wiec nie rób takiej reklamy naszym kibicom. Po prostu ty masz problm taki jaki mają w TVN-ie czyli sensacja z byle czego… Rozumiem ochrona, dojcie itd. denerwują, ale wypisywnie, że kibic to nożownik to mylenie pojęc i oszczerstwo! Na Wiśle porządnej zadymy nie było już od 5 lat(nie licząc kibiów gości) i tekt, typu, że incognito się dziwi, że ty jeszcze żyjesz to twoja wymyślona bzdura.
regan - bierzesz to zbyt osobiści. Michał napisał, że miasto jest tak postrzegane (na zewnątrz), i że władze powinny coś zrobić, aby zmienić ten obraz, a nie że on sam tak postrzega piłkarski Kraków.
To jest fakt, a nie własna ocena, która miała kogoś urazić.
Regan- to najwyraźniej Ty masz problem, ale z zamierzonym przeze mnie zrozumieniem tekstu. Bo to że ja i Ty wyśmiejemy żałosną relacje z derbów w TVN i uznamy ją za niewiarygodną NIC nie zmienia- 3mln innych widzów TVN z takich źródeł bierze swoje informacje, bo nie od Ciebie i mnie. Do nich klub musi dotrzeć po prostu. I dlatego właśnie oraz na podstawie własnych doświadczeń z ciągnięciem znajomych na stadion (bo wyobraź sobie ja też bywam i bawie sie dobrze) wnioskuje, że obraz jest bardzo negatywny, zresztą gdyby nie był, to frekwencja byłaby większa, a w dzień derbów ludzie nie zamykaliby sie w domach (świadome nadużycie, bo jest jasne, że nie wszyscy, ale ludzie rzeczywiście sie boją). Mówisz, że porządnej zadymy na Wiśle nie było od 5 lat. Dla nas nie, bo byliśmy na meczach i widzieliśmy co sie działo, ale dla przeciętnego czytelnika DP albo widza TVP mecz z Arką i ostatnio z Cracovią były wojnami na murawie i trybunach, bo tak wyglądały relacje. Tego nie zmienisz…
A tak w ogóle czytając Twoje komentarze wydaje mi sie, że przeczytałeś tylko słowo “nożownicy”, a reszty Ci sie nie chciało…
Na koniec- zanim zaczniesz mnie oskarżać o zmyślanie bzdur sprawdź czy aby nie mam potwierdzenia tych słów, bo doskonale pamiętam mecz z Legią 2005 i co sie wtedy działo na ich stronach w sprawie tego wyjazdu. Jeśli masz zamiar mi wmawiać, że ja porównuje Ciebie do nożwonika, to czytaj co napisałem aż do momentu, kiedy przestanie Ci sie tak wydawać. A w sprawie opinii o kibicach Wisły radze zapytać też kogoś spoza grona kibiców Wisły.
Ja poprostu nie chce, żeby mecze nie były kojarzone z jakimiś nożownikami, którzy mocni są tylko na osiedlach! Właśnie przez takie relacje typu TVN- Uwaga, rozmowy w tłoku czy inne, szarzy ludzie odbierają kibiców jako bandytów! Denerówuje mnie utorzsamianie kibica, miasta z grupą bandytów, którzy jak byli na stadionie chociaż raz to było dobrze. Sam znam kilku, którzy są dobrzy na osiedlach a jak trzeba pojechać na mecz, to nagle coś im wypada, nie maja pieniędzy, nie mają kim itd.
p.s Dokładnie ty jesteś taki sam jak ci pseudo redaktozy z TVN-u. Piszesz o kibicach Legii, którzy się bali być na tym meczu itd. No jak się chłop buja po sektorze B i daje nie którym do zrozumienia, że jest z warszawy to nie licz, ze będą go tam na rękach nosić. Wprawdzie nie wiem co sie dokladnie tam działo, ale wiem, ze gościu dostał bo się jakoś sprzedał. Pomyśl sobie jakbym byl na meczu Legii Lecha itd. i wszyscy dookoła wiedzieli ze jestem z Wisły… oni by sie nie buzyli… *uj, że wyszedł bym bez 2 jedynek z podbitym okiem i złamanym nosem, ale piłkarski Kraków to nożownicy a inni są święci, niszcząc np. swoje miasto, bo tak jest łatwo pisać, najlepiej cisnąć tym, którzy są na szczycie, bo o tych niżyszych nikt nie będzie sie wypowiadał…
Bolączką redaktorów TVN-u Przeglądu i np. Ciebie itd. jest poprostu mała wiedza… I mówie tutaj już ogólnie: przypisywanie na siłe pewnych zjawisk na stadiony, bo tak łatwo jest skojarzyć to ewidentne szukanie sensacji, tematu o dobrej oglądalności a twój problem polega na tym, że dajesz się podpuszczać kibicom(świętym oczywiscie, nie mającym nic na sumieniu) Legii, śmiesznemu TVN-owi itd. To, że Policja ludzie w klubie, ochrona daja kopa w dupe niektórym kibicom, którzy się buntują nie chodząc na mecze nie znaczy, że odrazu trzeba szukać przyczyn w nożownikach. Gwarantuje, że jakby strefa przed trybunami normalnie funkcjonowała, na Wisle zawsze byłby komplet, bo ludzie nie boją sie nożowników, tylko denerwuje ich cała otoczka i traktowanie nas kibiców jako potencjalnych bandytów!
http://www.e2012.org
Brawo regan, Twój ostatni akapit zawiera dokładnie to, co ja napisałem w całej tej notce zanim zacząłeś burze o użycie słowa nożownicy. Gratuluje. Na przyszłość upewnij sie, że dobrze rozumiesz słowo pisane, pozdrawiam i nie będe sie więcej odnosił do Twoich tekstów, bo widze, że to nie daje rezultatów.
Regan na listość boską czytaj ze zrozumieniem i daj sobie siana, tekst jest dobry, obiektywny i uczuciwy i na pewno nie szkaluje Nas Kibiców Białej Gwiazdy. Czy tobie ktoś ciągle dopieka w życiu, że nauczony w ten sposób, wszystko odbierasz jako atak na twoją osobę? Mam nadzieję, że nowy prezes trochę to wszystko pozmienia - skoro umiał się pozbyć Kuźby (czego nie potrafił poprzedni zarząd)to może i błota się pozbędzie, pozdrawiam wszystkich
Zgadzam się z ostatnim zdaniem z wypowiedzi Regana. Z polskich stadionów powinno zniknąć to całe kilkumetrowe ogrodzenie boiska od trybun, kluby powinny wzorować się na stadionie Korony Kielce gdzie barierki mają zaledwie niecały metr wysokości, a mimo to nie było tam żadnych zadym ani prób wtargnięcia na płytę boiska. Poza tym denerwują mnie sektory kibiców gości - tzw. klatki. O ile nie mam nic odgrodzeniu ich od pozostałych trybun, to moim zdaniem powinny one być większe i powinny być w nich krzesełka. Bo w takich warunkach jak np. na stadionie Lecha czy GKS Bełchatów bardzo ciężko ogląda się mecz z “klatki”. A przecież ci kibice w większości nie przyjeżdżają robić zadymy tylko po prostu wspierać swoją ukochaną drużynę. Myślę, że kluczem do poprawy bezpieczeństwa na stadionach jest wyłapywanie prowokatorów zamieszek i surowe kary dla nich - np. kilka lat więzienia i kilkudziesięcioletni, respektowany, zakaz stadionowy.
Sory ale ze Kraków to miasto kojarzące się z nożownikami to gruba przesada bo nożownicy są wszędzie nie tylko w Krk ale i Warszawie Gdańsku i nawet na jakiejś małej wiosce wiec trzeba sie liczyc z tym ze nożowniy są w całej Polsce!!!
Sorry ziomek ale jemu chodziło o to że Kraków kojarzy się z nożownikami kibicom piłkarskim, a nie wszystkim ludziom, bo to właśnie tam, a nie w Warszawie czy Gdańsku doszło do tego nieszczęsnego incydentu.
Mysle ze co do nozownikow to był to przypadek w innych miastach moze byc tak codzien a takie sa derby chyba kazdy o tym wie takze powiem krotko nozownicy sa w całej POLSCE!!!
Tak jak są różni ludzie.. są różni kibice…
szkoda tylko, że prawdziwe piękno piłkarskiego kunsztu niszczą ludzie, który o piłce wiedzą stosunkowo niewiele, by nie powiedzieć wprost-NIC!
Nie obchodzi ich skład różyny, piękno gry.. a litry wypitego piwa, tony wulgaryzmów i liczba wyrwanych krzesełek… zwyzwanych ludzi.
W piłkę grałam 7 lat (chwalę się fotkami z tych wspaniałych chwil na http://www.agusia88.fotosik.pl
) i wiem, że nie ma nic piękniejszego jak uczucie, ta atmosfera
boiska, zdobycie decydującego gola.. wyrównująca bramka, decydujący karny
cenie ludzi, ktory podobnie jak ja kochają futbol
pozdrawiam.